Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor
Zarejestruj się FAQ Lista użytkowników Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane
Witamy na HCFOR.pl - Forum bez tabu!!!
Zapraszamy do rejestracji, która umożliwi korzystanie z wszystkich funkcji naszego forum.
Zapomniałem hasła


Bestiarium
Wróć   Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor > Light Corner > Ciekawe Artykuły i Materiały Video

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat Wygląd
  #1 (permalink)  
stare 26-06-2008, 10:19
Senior Member
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Reputacja: 929
Blade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to behold
Postów: 775
Blade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to behold
Domyślnie Autyzm

Autyści. Jest ich w Polsce około dziesięciu tysięcy. Szesnaścioro zaczęło właśnie pracę w Pracowni Rzeczy Różnych.

Przed snem Jacek robi notatki: „wtorek rano – 1. mycie twarzy zimną wodą, 2. ubieranie, 3. śniadanie, 4. mycie zębów i golenie, 5. wyjście z domu”. Zeszyt w kratkę jest od planowania czasu, a wtorek będzie jutro. Trzeba dzień rozpisać na czynności, inaczej Jacek, chory na niezdolność planowania, pogubiłby się.

Choć zaraz północ, Justyna boi się zasnąć ze strachu, że nie zdąży wstać. Musi znów zapytać mamę, czy na pewno nie spóźni się na autobus, który wiezie autystów do pracy. Justyna boi się dźwięku budzików, dlatego zegar ma u siebie mama, która znów uspokaja Justynę: – Przecież codziennie wstaję przed szóstą, od tylu lat pracuję w bibliotece.

Z przystanku na warszawskim Żoliborzu Jacka, Justynę i innych neuronietypowych o godz. 7.30 zabiera autobus i wiezie do Wilczej Góry: gdy dorastali, ich rodzice pozyskali fundusze z Unii Europejskiej i zbudowali tam Pracownię Rzeczy Różnych. Pierwsze w Polsce przedsiębiorstwo społeczne zatrudniło w marcu pierwsze pokolenie dorosłych autystów.

Co to jest czas?

Ranek jest szybszy niż Justyna, która żadnej czynności nie przyspieszy; trzeba wydepilować każdy skrawek ciała, umyć, wysmarować każdy skrawek balsamem, wygładzić ręką każdy kant ubrania na ciele, bo kanty Justynę drażnią. Trzeba jeszcze zadać wszystkie pytania na temat garderoby: czy na pewno sweterek był prany? Kiedy? Ile dni temu był prasowany? Słowo pospiesz się wprowadza taką dysharmonię między czasem matki a rytmem Justyny, że ze strachu, czy zdąży na autobus, aż traci oddech. Justyna nie może musieć. Dysharmonia polega na tym, że wszystko musi odbyć się w rytmie Justyny, ale czas obiektywny jest na to za krótki.

W drugim końcu Warszawy wedle instrukcji szykuje się do pracy Dominik. Wczoraj mama powiesiła na półce obrazki, które trzeba naśladować. Na pierwszym są slipy, więc Dominik nakłada slipy, potem naśladuje obrazek z koszulką, skarpetką jedną i drugą. Dzięki obrazkom Dominik robi aż cztery czynności naraz. Gdyby na półce powiesić jeden obrazek, np. ze skarpetką, założyłby skarpetkę i biegł sprawdzić w oczach matki, czy dobrze wykonał zadanie. Dominik choruje na przewidywalność. Kolejność porannych czynności może zaburzyć na przykład telefon. Wtedy w świecie Dominika robi się niespokojnie.

W bloku przy innej ulicy Agata wkłada do torby płytę Piotra Rubika, do drugiej kurczaka na baterie, którego trzeba głaskać, bo inaczej popłakuje elektronicznie. Do trzeciej perfumy, bo lubi ładnie pachnieć. Jeszcze płyta Torzewskiego. Gdzie może być? Bez płyty Agata nie wyjdzie i już.

Kuba wstaje najwcześniej. Mama musi dojechać z nim do autobusu aż z Jachranki nad Zalewem Zegrzyńskim, a Kuba też musi wykonać swoje czynności po kolei: najpierw sprawdza skarby, czyli kasety z muzyką, które gromadzi. Zdejmuje kilka z piramidki, przesypuje przez palce i już jest spokojny, że skarby są.

Co to jest droga?

Kurs na trasie Warszawa–Wilcza Góra był zagadką. Rodzice denerwowali się, czy wypali wspólny transport 16 indywidualistów. Dlatego raz w tygodniu, przez półtora roku, ćwiczyli drogę w Synapsie, warszawskim ośrodku dla autystów.

Z notatek autysty: „W czasie drogi do pracy można patrzeć przez okno albo siedzieć i myśleć o pracy, rozmawiać albo spać, albo słuchać muzyki”.

– Cześć! – Kuba podaje rękę wszystkim, którzy jadą do pracy. To test Kuby – podajesz rękę, znaczy kupujesz bilet do jego świata. Potem siada obok Justyny, bo jest dla niej najlepszym przyjacielem z autyzmem. Oprócz Kuby Justyna ma przyjaciół wśród neurotypowych: to mama, babcia, brat. Sama tak podzieliła. To dobrze. Znaczy, że rozumie swoją tożsamość.

W drodze neuronietypowi czas spędzają po swojemu. – Kuba, pamiętasz ferie w Kluszkowicach? Kto jadł wtedy czekoladę? Może Dominik jadł wtedy czekoladę? Może Jacek jadł? Choć obóz był w lutym, Justyna musi wymienić wszystkich w autobusie, żeby skończyć wątek z czekoladą, zanim myśli skupią się na innym. Na przykład, jaki Dominik ma rozmiar buta? A jaki rozmiar buta ma mama Dominika? A brat Dominika? Nie używa skrótów, pyta pełnymi zdaniami, jak w czytankach z elementarza. Każdy szczegół w świecie Justyny jest ważny. Pamięta, że w dzieciństwie miała dwie plastikowe kaczuszki i to, że pierwszy raz umyła sama głowę w drugiej klasie liceum.

– Dwie plastikowe kaczuszki – Kuba lubi powtarzać za kimś zdania. W ogóle lubi się nakręcać. Dlatego mama musiała się przenieść z Kubą do Jachranki, bo w 10-piętrowym bloku w Warszawie było za dużo powodów do nakręcania: odkurzacz u sąsiada, trzask windy, szczekanie psa. To wprowadzało Kubę w taką furię, że wybijał szyby w oknie.

Jacek w autobusie siedzi sam, a czas zabija wedle instrukcji spędzania czasu, czyli patrzy w niebo. Bo oprócz kobiet w zielonych piżamach i tego, żeby wszystko było zamknięte, na przykład drzwi, szuflada albo nożyczki, Jacek najbardziej lubi samoloty na niebie.

Łukasz siedzi za Jackiem i pilnuje plastikowych samochodzików. W dużych rękach Łukasza mieści się ich kilka: radiowóz, karetka, BMW. Bąknie coś o samochodzikach, a potem zatrzaskuje się i już.

Inaczej niż Agata. Musi mieć miejsce blisko kierowcy, żeby komentować, bo Agata choruje na talent do szczegółów. Potrafi na raz widzieć wszystkie ptaki na drzewach i kolory mijanych balkonów. Jest w normie intelektualnej, czyli dobrze operuje słowem. Aż za dobrze. Czasem ktoś uciszy Agatę. Mruczy niezadowolona. Po chwili znów widzi ptaki na drzewach. – Mówią: bądź cicho, ale nie mówią, jak długo – komentuje kolejne upomnienie.

Co to jest praca?

W tym czasie w domu pod lasem w Wilczej Górze trenerzy układają plan na dziś. Las jest po to, żeby było jak najmniej bodźców. Neurotypowi potrafią pracować i myśleć o wszystkim, autysta tak samo, jak na pracy, koncentruje się na tym, ile za oknem przejechało karetek. Plan jest po to, żeby była rutyna, bo neuronietypowi w rutynie funkcjonują najlepiej. Dlatego, zanim dojedzie autobus, trenerzy rozkładają znaczki na półeczkach: gliniana miseczka oznacza zajęcia z ceramiki, widelec – posiłek, łopata – ogrodnictwo. Każdy ma własną półeczkę, ale jeszcze trwa macanie: co chce zwykle robić Kuba, przy czym Dominik nie zacznie bić głową o ścianę, kogo zahipnotyzuje przyklejanie znaczków albo wycinanie puzzli albo składanie stojaków na pisaki? Jeszcze nie ma zarobku. Na razie zamówienia zewnętrzne to ryzyko. Neurotypowi trenerzy w Wilczej Górze muszą najpierw zrozumieć irracjonalność gestów. Autysta rzadko powie: nie chcę. Będzie się gryzł.

Z notatek autysty: „Co to jest praca? To działanie człowieka, po którym powstaje określona rzecz – półka, witraż, książka, lub efekt – skopana grządka, dostarczone listy”.

Równo o godz. 10 Zbyszek, autysta, dostaje obrazek z człowiekiem z teczką. To prace biurowe. Półtora roku trwało pukanie do ściany, za którą jest Zbyszek, aż odkryto, że największą przyjemność sprawia mu wyjmowanie kartek z kserokopiarki. Bo te kartki są ciepłe. Potem Zbyszek lubi wkładać je do zimnego metalu gilotyny. Może tak w kółko. Z tego kiedyś powstają segregatory albo foliowane materiały na konferencje.

W sali po drugiej stronie korytarza Justyna obraca w palcach bordowe szkiełko. Zbyt perfekcyjna na papier, bo potrafi kwadrans sprawdzać kartkę w celu upewnienia się, czy na pewno nie skleiły się dwie. Talent Justyny polubił witraż: flamastrem rysuje wzór, wycina na szkle, szlifuje kanty tak idealnie, jak rano na ubraniu, równiutko smaruje zakończenia topnikiem, nagrzewa lutownicę, rozpuszcza topnik, nakłada metal. Z tego powstają motylki, kwiatki albo drzewka. Może ludzie będą nimi ozdabiać cyferblaty zegarów, świeczniki albo lampy.

Specjalnie dla Justyny wybudowano w Wilczej Górze jedną toaletę z dolnopłukiem. Bo sznurków pociąganych do dołu boi się najbardziej na świecie. Justyna ma swoje tajemnice. Oprócz górnopłuków bała się dźwięku „Dziennika telewizyjnego” Jacka Fedorowicza. Kiedy dźwięk leciał w niedzielę, zasłaniała go ręką, dopóki nie przyjechało pogotowie. Zbadali Justynę od stóp do głów, zanim zdiagnozowali, że to dźwięk tak boli.

Kuba lubi wałkować glinę na cyferblat zegara. Może skupić się na glinie nawet dwie godziny, wałkując w tę i z powrotem, potem odbija dziurkę na wskazówki i zaczyna wałkować drugi kwadrat, potem trzeci, albo miseczkę dla odmiany. Wiadomo, że Kuba jest w stanie skupić się na jednym zadaniu tak bardzo, że czasem trzeba Kubę zatrzymać, bo sam nie umie przestać wałkować. Albo trzeba zapukać do świata Kuby i powiedzieć: Kuba przestań!, gdy czwarty raz zaczyna arię ze „Strasznego Dworu”. Trzeba to zrobić stanowczo, bo gdy Kuba wyczuje słabszych, to nie przestanie. Tajemnicą jest, dlaczego ariami, które potrafi wchłonąć w różnych językach, zaśpiewa człowieka na śmierć. Może dlatego, że mama jest pianistką w Teatrze Wielkim?

Agatę hipnotyzuje komputerowa hafciarka. Można sobie zamówić u Agaty wzory na obrusach albo nadruki na koszulkach. Ale w neurotypowym rynkowym świecie wyleciałaby z pracy, bo potrafi zasnąć na stołku albo warknąć: nie możesz mi rozkazywać. Od tego, żeby pomóc Agacie nie zacinać się, jest trener, który chodzi za plecami i mówi: Jesteś dorosła. Wszyscy dorośli pracują. Agata się odcina: – Mówią pracują, ale nie mówią, jak długo.

Jacek lubi mieć dzień rozpisany na kartce słowami. Po każdych zajęciach daje trenerowi kartkę do podpisu, żeby w każdej chwili mógł zajrzeć, co było, a co będzie. Dopiero 4 lata temu ojciec dowiedział się, że to autyzm. Jak zwał, tak zwał, ojciec postanowił przystosować syna do świata, bo świat się do niego nie dostosuje. Ojciec mówi, że to błąd większości matek, które walczą, żeby świat nagiąć do przypadłości dziecka, ale nie można świata zamienić na urojony.

Co to jest pieniądz?

Posegregowani wedle przytomności mijają się na korytarzach Pracowni Różnych Rzeczy; jedni w ciągu godziny potrafią 20 razy wyjść do łazienki, żeby się przeczesać, inni potrafią w tym czasie zaśpiewać całą płytę Lady Pank. Nie patrzą na siebie wprost. Jakby to bolało. Lepiej na boki, tak bardzo na boki, że wykręcają gałki do białości.

– Czy to już tak ma pozostać? Czuję się jak rysunkowa postać – Jacek chlupie zupę, bo to posiłek rozpisany na minuty, gdy inna grupa za oknem rządkiem idzie na spacer do lasu. Każdy nietypowy, ale nikt się sobie i nikomu nie dziwi. Nawet najmniej typowej Hani, która nie rozumie liter ani obrazków i musi dotknąć metalowy widelec, żeby rozpoznać, że to pora posiłku. Najbardziej wolni dorośli; autos – po grecku sam.

Jacek ma przerwę, a przerwa ma kolor różowy. Żeby było przewidywalnie, przerwę oddzielono od pracy, która ma kolor niebieski. Przerwę od pracy różni też kolor wykładziny. Czym się różni przerwa od pracy? Z notatek autysty: „W pracy zarabia się pieniądze. Za zarobione pieniądze kupuje się różne rzeczy – jedzenie, kino, ludziki lego, cukierki”.

Jacek nie zna wartości pieniądza. Pracuje po to, żeby czuć się potrzebnym. Trzeba nauczyć Jacka, że po sklejeniu każdego segregatora może dostać 20 groszy i że to się Jackowi odkłada i na koniec robi się wartość, co ma spowodować, że jak Jacek zechce mieć więcej, poczuje, że musi więcej pracować. Ale zanim opanuje wartość pieniądza, trzeba go nauczyć chcenia, bo nie ma potrzeb.

Zbyszek też nie wie, co to te pieniądze. Lubi dostać nagrodę, na przykład kiść winogron, po każdym zadaniu. Za godzinę albo za miesiąc, to dla Zbyszka nie wiadomo kiedy.

W matematyce łatwo określić, ile Kuba rozumie, bo nie przekroczył umiejętności liczenia do 20. Ale trudno powiedzieć, co wie o pieniądzu. Może coś, skoro intuicyjnie łączy fakty w polityce? Ogląda „Wiadomości” i potrafi powiedzieć: będzie źle.

Wynagrodzeniem dla Dominika jest patrzenie. Może pracować nawet trzy godziny, ale tylko wtedy, gdy się na niego patrzy. Dominik nie mówi, więc trudno zrozumieć, czego chce, a czego nie. Łatwo się rozprasza. Na przykład, gdy obok lepi w glinie kolega. Dlatego wynagrodzeniem dla Dominika jest to, że pracuje sam i ktoś na niego patrzy. Pieniądze rozumie pewnie tak, jak kobiety. Dominik myśli, że mężczyzna może sobie wybrać kobietę i się z nią ożenić. Raz jedyny na komputerze napisał: „Poważnie zastanawiam się, dlaczego autysta powołany do życia został. Pomyślałem, że w powołaniu autystów, popaprańców i wariatów wcale sensu być nie może, ale uważniej wszystko przemyślałem i takiej opinii nie posiadam. Wrogość wzbudzamy, ale wariatami nie jesteśmy. Popatrzcie autyści oczami swoimi w oczy ludzi. Warto walczyć z samym sobą o patrzenie w oczy. Samotnie waszego życia nie prowadźcie. W samotności szału dostajemy”.

Już wiadomo, że gorzej funkcjonujący, tacy jak Dominik, są najbardziej zmotywowani do pracy. Nie dyskutują, czy trzeba, dlaczego, za ile. Jeśli się zgadnie, co lubią, będą wykonywać krok po kroczku, jak trybiki, myśląc, że to jest coś ekstra od życia. Wczoraj Dominik i Zbyszek zrobili 150 segregatorów na międzynarodową konferencję.

Co dalej?

Godzina 17 – powrót do domu. Wsiadają do autokaru uśmiechnięci, obecni albo nieobecni. – Jaki masz rozmiar buta? – pyta jeszcze raz Justyna. Z dzisiejszego dnia, tak samo jak kminek w zupie, zapamiętała muchę, która usiadła na szkiełku i przeszkodziła w pracy. Choruje na brak selekcji pamięci. Mucha i kminek w zupie mają takie samo znaczenie jak to, że nie zdąży na „Klan”. Mama tłumaczy Justynie, że mucha, kminek i „Klan” to nie jest koniec świata. Teoretycznie Justyna da sobie radę w życiu. Ale gdy neurotypowy chce np. obejrzeć serial w telewizji, to sprawdzi, że jest o 20.00 i wróci do swoich zajęć. Justyna siądzie o 15.00 przed zegarkiem, żeby nie przegapić.

Kubę, dorosłego faceta z przyklejonym uśmiechem, jakby w świecie Kuby ciągle było wesoło, zaraz odbierze mama. Poczeka potem na nią w zakamarkach teatru i pojadą do domu w Jachrance, gdzie może sobie wybijać szyby i krzyczeć, ile się da. Pewnie nie dałby sobie rady w życiu. Czasem matka patrzy, jak wypakowuje zakupy, które porywa pies, a Kuba nie mrugnie powieką. Nie mrugnąłby nawet, gdyby odebrano mu wszystko.

Gdy Jacek dotrze do domu, nie siądzie, jak neurotypowi, od razu do kolacji. Najpierw przeanalizuje w głowie, czy wszystko, co zostawił rankiem, jest na miejscu. Potem przestawi książkę na stole i godzinę na zegarze przy kominku, która, gdy wychodził, zatrzymała się na 6.40. Przy tej nadpamięci nie poradziłby sobie w prawdziwym zakładzie. Choroba Jacka to też nieumiejętność kłamania. Gdy tato załatwił mu zwolnienie z wojska, na komisji powiedział, że bardzo chce do wojska. Dla chorego na niezdolność do odczytania dwuznaczności pewne zawody są wykluczone. Bo Jacek umie powiedzieć staremu, że jest stary, a spoconemu, że brzydko pachnie. To jaki byłby z niego prawnik albo biznesmen?

Z notatek autysty: „Dlaczego dobrze jest pracować? Kiedy pracujesz, masz zaplanowany dzień, wiesz, kiedy coś się wydarzy i co będzie potem. W pracy można robić coś pożytecznego”.

Jest ich w Polsce ok. 10 tys. Można ich nazwać pierwszym pokoleniem dorosłych autystów, bo chorobę tę w naszym kraju zaczęto diagnozować dopiero w latach 80. To pokolenie nigdy nie będzie pracować na otwartym rynku. Do Polski słowo autyzm przyszło o 30 lat za późno. Za chwilę dorośnie 20 tys. nowych neuronietypowych. Neurotypowi dadzą im skończyć obowiązkową edukację, potem zamkną w domach ze starzejącymi się matkami. Potem matki poumierają, więc zamkną ich w domach opieki, zagłuszą prochami na wyciszenie, żeby kiwali się w przód i w tył albo na boki.



źródło: polityka.pl

Ostatnio edytowane przez Blade : 18-08-2008 - 16:42
Odpowiedź z Cytatem
  #1.5
Kontekstowy

Avatar Pani Kontekstowa
 
Avatar
Skąd: HCFOR
Wiek: 28
Postów: 760
Autyzm

loading...
 
  #2 (permalink)  
stare 18-08-2008, 15:33
Avatar Akeretta
Senior Member
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Skąd: Poznań
Reputacja: 3220
Akeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond repute
Postów: 632
Akeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond repute
Domyślnie Daniel Tammet- autystyczny geniusz.

Urodził się 31.07.79 roku w Londynie. Ma dzięwięcioro rodzeństwa. Jest sawantem ("genialny głupiec"; osoba upośledzona, ale mająca znakomite zdolności). Cierpi na epilepsję, synestezję (odbieranie niskich dźwięków wywołuje wrażenie miękkości, barwa niebieska odczuwana jest jako chłodna, obraz litery lub cyfry budzi skojarzenia kolorystyczne itp. Dzięki temu Daniel potrafi bardzo szybko wykonywać skomplikowane obliczenia, podając przy tym wynik z dokładnością nawet do 30 miejsc po przecinku) oraz zespół Aspergera ("autyzm inteligentny").



Często sprawia wrażenie osoby niegrzecznej, bo nie reaguje na pytania niezadane bezpośrednio i zrozumiale. Teraz odpowiadam, bo z kontekstu domyślam się, że zadajesz pytanie, na które muszę dać odpowiedź. Nie może nigdzie jeździć, rzadko chodzi na zakupy i naprawdę trudno mu znaleźć dobrą plażę ze względu na nieodpartą pokusę policzenia wszystkich ziarenek piasku, a sama myśl o problemie matematycznym, który nie ma rozwiązania wywołuje u niego poważny dyskomfort. Ta przypadłość objawia się też na inne sposoby, na przykład każdego ranka bardzo dokładnie odmierza sobie porcję płatków owsianych: musi być dokładnie 45 gramów owsianki, nie więcej, nie mniej. Trudno mi przejść przez ulicę, gdy wokół mnie jest dużo ludzi. Jeśli jest duży hałas, zatykam uszy, aby od niego uciec. Jest to charakterystyczne dla ludzi z autyzmem. Ma również trudności z włączeniem DVD czy wezwaniem taksówki. Zanim odkrył elektryczną szczoteczkę, miał problemy z myciem zębów. Nigdy nie dostanie prawa jazdy, ponieważ wszystko dookoła go rozprasza. Mój mózg rozbija wszystko na rzeczy konkretne i namacalne. To, co nieuchwytne, jest dla mnie trudne do zrozumienia”.

Jest rekordzistą Europy w recytowaniu z pamięci 22 514 cyfr liczby pi. Bezbłędne podanie wszystkich cyfr zajęło mu 5 godzin i 9 minut.


Tammet twierdzi, że jest w stanie wyrecytować w obojętnie jakiej kolejności 22514 cyfr. Także wspak. Zajmuje mu to pięć godzin i nie popełnia przy tym ani jednego błędu.

Istnieje wiele teorii próbujących wyjaśnić zdolności, które posiada Daniel. Zdaniem Snydera wszyscy posiadają tego rodzaju umiejętności, a jedyną trudnością jest uaktywnienie ich. U osób tak uzdolnionych występuje zazwyczaj jakiś rodzaj uszkodzenia mózgu, spowodowany np. demencją w starszym wieku, uderzeniem w głowę, czy- jak w przypadku Daniela- atakiem epileptycznym.
Badania mózgu przeprowadzone u sawantów pozwalają przypuszczać, że w ich przypadku prawa półkula rekompensuje uszkodzenie lewej. Często ludzie ci mają problemy z językiem oraz rozumieniem (cechy, za które odpowiedzialna jest lewa półkula). Posiadają oni natomiast niezwykłe umiejętności matematyczne i pamięciowe, za które odpowiada prawa półkula. Zazwyczaj sawanci mają ograniczony zasób słów, czego z pewnością nie można powiedzieć o Danielu Tammecie.
Naukowcy mówią, że pamięć Daniela jest naprawdę nadzwyczajna. Doktor V. S. Ramachandran i jego zespół z Kalifornijskiego Centrum Badań nad Mózgiem zbadali Daniela po jego wyczynie z liczbą "Pi". Byłem zaskoczony jego artykulacją i inteligencją a także jego zdolnościami do oddziaływań społecznych i dokonywania introspekcji swoich własnych zdolności. W chwili gdy ta introspekcja jest u uczonych niezwykle rzadka, zdolność Daniela do opisywania pracy swojego umysłu może być bezcenna dla naukowców zajmujących się badaniem mózgu, naszego najmniej zrozumianego organu.
Ramachandran sądzi, że geniusz uczonego właściwie może być rezultatem uszkodzenia mózgu. Jest taka możliwość, że wiele innych części mózgu działa anormalnie lub podnormalnie. Pozwala to pacjentowi przesunąć wszystkie jego zasoby uwagi na pozostałą część. Jest na to wiele klinicznych dowodów. Niektórzy pacjenci dostają ataku i nagle poprawiają się ich zdolności artystyczne.


Posługuje się biegle 11 (!) językami angielski, francuski, fiński, niemiecki, hiszpański, litewski, rumuński, estoński, islandzki, walijski i Esperanto), ponadto tworzy także swój własny- Mänti, oparty na estońskim i fińskim.
Zafascynowani umysłem Daniela reporterzy dali mu nie lada zadanie. Miał się nauczyć obcego języka w ciągu tygodnia- i to nie byle jakiego, ale islandzkiego, uznawanego za jeden z najtrudniejszych do nauczenia się języków. Daniel przygotowywał się w Islandii i miał własną praktykę z opiekunem. Gdy nadeszła chwila prawdy i Daniel pojawił się w programie telewizyjnym, prowadzący program powiedział: Byłem zdumiony. Odpowiedział na nasze pytania. Zrozumiał je bardzo dobrze i moim zdaniem jego gramatyka również była bardzo dobra. Jesteśmy bardzo dumni z naszego języka i z tego, że ktoś jest w stanie płynnie się nim posługiwać po zaledwie tygodniu nauki, on jest wielki.
Na zakończenie programu Daniel rzekł: Jedna godzina od zakończenia spotkania i zapomnę jak wyglądasz. Trudno mi będzie rozpoznać cię ponownie, gdy znów się zobaczymy. Zapamiętam twoją chusteczkę. Zapamiętam też, że masz w rękawie cztery guziki. Zapamiętam także typ krawata, który nosisz. To są szczegóły, które zapamiętuję

Od urodzenia był "inny". Zauważyła to jego matka. Jako dziecko bez przerwy płakał. Uspokajał go jedynie powtarzający się ruch. Daniel stale coś liczył- wspomina. "Myślę, że pierwszą rzeczą, jaka go zaczęła interesować w książkach, były numery stron. On po prostu uwielbiał liczyć". Zarówno ona, jak i sam Daniel sądzą, że wzrost ("uaktywnienie?") jego zdolności spowodowany był atakiem epileptycznym w dzieciństwie. Od tego czasu, liczb nie postrzegał już tak jak my. One miały kolory. I wymaginowane kształty. Kształty nie są statyczne. One są pełne koloru. Są pełne budowy. W pewnym sensie są one pełne życiaA liczby? Nie wszystkie liczby są piękne. Niektóre są paskudne. 289 jest brzydką liczbą. Bardzo jej nie lubię. Podczas gdy na przykład 333 jest dla mnie piękna. Zaokrągla się.
On zawsze się odróżniał od innych - gdy miał kilka tygodni, zauważyłam, że się różni. Nie jestem tego całkowicie pewna, wydaje mi się jednak, że te ataki mogły wzmóc u niego te zdolności- mówi matka.

Ciężkie miał dzieciństwo. Rówieśnicy widzieli, że Daniel jest inny. Czasami, będąc podekscytowanym, klaskałem, rozwiągałem palce lub szarpałem się za wargi. Oczywiście dzieci to widziały i zaczynały te moje gesty powtarzać i mnie drażnić. Wtedy zatykałem uczy i bardzo szybko liczyłem potęgi dwójki. 2, 4, 8, 16, 32, 64... Nigdy nie bawił się z innymi dziećmi, nie lubił zabawek. Liczby były moimi zabawkami, przyjaciółmi. Nigdy bym ich nie zamienił. Tak, one były godne zaufania. Mogłem im zaufać– stwierdza. Jednak dopiero mając osiem czy dziewięć lat, zdałem sobie sprawę, że jestem samotny. Kiedyś marzyłem o tym, żeby być normalnym. Ale ponieważ wszystko rozbijam na cząsteczki, moje poczucie własnego "ja" złożone było z tysięcy fragmentów wspomnień, które starałem się pozbierać w całość. Jedyna możliwość porozumienia się z innymi pojawia się wówczas, gdy uznam kogoś za osobę wyjątkową. Jest tak od momentu, kiedy sam zacząłem postrzegać siebie jako kogoś wyjątkowego. Ta zmiana przyszła w okresie dojrzewania. Chciałem być lubiany, nawet kochany. Poczułem się nieco bardziej ludzki.

Od jedenastego roku życia Tammet wiedział, że jest homoseksualistą. Kiedyś poznał Neila, programistę, z którym korespondował przez internet. Kiedy się zakochałem, uświadomiłem sobie, że i mnie można kochać. Wcześniej nie miałem o tym pojęcia. Powoli rozszerza zakres swoich emocji. Płakał, kiedy umarł jego kot. Zrozumiał wówczas, co to jest żal po utracie kogoś bliskiego. Nie potrafi jednak pojąć, co czują inni.

Dużo pomogło mu napisanie książki Born on a Blue Day. To opis życia mężczyzny, którego jedynym przyjacielem były liczby. Książka oparta jest na jego własnych doświadczeniach. Tammet pisze sprawnie. Niewielkie mankamenty książki to brak dialogów i jakichkolwiek elementów humorystycznych. Nie ma w niej opowiastek w stylu „ale ze mnie gapa”. Zamiast tego dostajemy historię napisaną w sposób bardzo bezpośredni przez człowieka, który bardzo pragnie powiedzieć, jaki jest. Bywa, że przesadnie szczegółowo opisuje swoje fascynacje, na przykład strukturą języka. Ta książka jest inna.


























Strona Daniela Tammeta
Kod:
http://www.optimnem.co.uk/
Odpowiedź z Cytatem
  #3 (permalink)  
stare 02-09-2008, 22:42
Senior Member
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Reputacja: 929
Blade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to behold
Postów: 775
Blade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to beholdBlade is a splendid one to behold
Domyślnie

Autyzm wczesnodziecięcy to zaburzenie rozwoju emocjonalnego i społecznego o przyczynach do końca nie poznanych. Najczęściej ujawnia się po okresie wstępnego, zasadniczo prawidłowego rozwoju niemowlęcia. Nie jest jednolitą chorobą - ma bardzo zróżnicowany obraz i przebieg.

Cechą najbardziej charakterystyczną autyzmu jest fakt, iż dziecko staje się niezdolne do naturalnego udziału w życiu rodziny, do spontanicznych emocjonalnych kontaktów (wzrokowych, dotykowych, werbalnych). nie może ogarnąć otaczającego je świata i nie potrafi nawiązać kontaktu z rówieśnikami.

Symptomatyczna jest nadwrażliwość na bodźce dotykowe, zapachowe, dźwiękowe; na światło i obrazy. Najprawdopodobniej mikrouszkodzenie mózgu powoduje, że dziecko nie potrafi odbierać i prawidłowo interpretować napływających zewsząd sygnałów. Mnogość bodźców rodzi chaos. Dziecko radzi sobie w tej sytuacji ucieczką w izolację - przestaje odbierać sygnały i reagować. Aby się chronić tworzy swój odizolowany, własny, odrębny - autystyczny - świat.

Efektem ucieczki są tzw. trudne zachowania (długotrwałe stany bezczynności, pobudzenia na przemian z apatią, ataki agresji, krzyki, kręcenie się w kółko, trzepotanie rękami, powtarzanie w kółko określonych fraz). Zachowania te nie są zrozumiałe dla tzw. zdrowego społeczeństwa, ponieważ na twarzach dzieci brak śladów upośledzenia stąd odbierane są jako skutek złego wychowania, bądź frustracji rodziców.

Nie istnieje lekarstwo na autyzm. Jak na razie jedyną formą pomocy dziecku jest zindywidualizowana dostosowana do każdego dziecka, prowadzona z udziałem dzieci i rodziców terapia. To jednak wymaga ciągłego kontaktu z wyspecjalizowanymi ośrodkami i terapeutami.

Duża część rodziców również potrzebuje pomocy specjalistów, przyjaźni i wsparcia. Po pewnym czasie powszechnie występuje u nich, jako efekt długotrwałego stresu, tzw. syndrom wypalenia się sił.
Odpowiedź z Cytatem
  #4 (permalink)  
stare 29-09-2012, 23:15
Avatar fascynator69
...Zonk!!...
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Skąd: Szczecin
Reputacja: 30377
fascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond repute
Postów: 4,175
fascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond repute
Domyślnie

Boziu, jak tu pajęczyną zarosło... Bardzo ciekawy wywiad Bogdana Frymorgena z Danielem Tammetem:


Cytat:
Bogdan Frymorgen: Pozwól, ze zacznę od drobnego wytłumaczenia. Większość naszych słuchaczy o Tobie nie słyszała, więc niektóre z moich pytań mogą Ci się wydawać zbyt oczywiste, ale na prawdę zależy mi na tym by poznać Daniela Tammeta, dotrzeć do jego wnętrza. Również od razu na wstępie uprzedzam , ze nie będę Cię prosił o wykonywanie dla nas brawurowych, numerycznych sztuczek. Chce żeby to był wywiad o Twoim postrzeganiu rzeczywistości. Nie zamierzam robić z Ciebie taniego spektaklu.

Daniel Tammet: To mi odpowiada. Proszę tylko żebyś mnie odpowiednio przedstawił. Jestem przede wszystkim pisarzem, żebyśmy mieli jasność. Czasami przykleja mi się etykietę autystycznego sawanta, geniusza, którym z klinicznego punktu widzenia też jestem. Ale z zawodu uprawiam pisarstwo i z tego jestem najbardziej znany. Moje książki przetłumaczono na wiele języków na całym świecie. Pisarz - to mój zawód.

....


Cytat:
Czy kiedykolwiek próbowano wykorzystać twój dar do innych celów? Przecież byłbyś idealnym szyfrantem, mógłbyś pracować w wywiadzie.

Miałem wiele takich propozycji - od zgadywania zwycięskich numerów na loterii począwszy, po udział w amerykańskim quizie, gdzie za jeden występ oferowano mi 100 tysięcy dolarów. Mogłem być gwiazdą w Ameryce, moja twarz pojawiałaby się na olbrzymich bilbordach. Odmawiałem za każdym razem, bo uważam się za artystę, pisarza... Moje książki przetłumaczono na 23 języki, w tym na polski. Całkiem nieźle się sprzedają, więc jestem szczęściarzem, i w tym jest ze mnie największy pożytek. To, że mogę dzielić się sobą z milionami ludzi na całym świecie jest czymś bardzo wzruszającym. Nie mogę sobie wyobrazić większej nagrody.
Tu całość:

Kod:
http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-liczbom-zawdzieczam-swoja-kariere-wywiad-z-genialnym-autysty,nId,638500
__________________
"Człowiek myśli sobie to i owo, ale jednak najczęściej to."
S.M.

Ostatnio edytowane przez fascynator69 : 29-09-2012 - 23:18
Odpowiedź z Cytatem
  #5 (permalink)  
stare 24-12-2012, 23:11
Avatar piro4
Moderator
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Reputacja: 12373
piro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond repute
Postów: 1,806
piro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond reputepiro4 has a reputation beyond repute
Domyślnie

Odpowiedź z Cytatem
  #6 (permalink)  
stare 25-09-2013, 23:00
Avatar Akeretta
Senior Member
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Skąd: Poznań
Reputacja: 3220
Akeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond repute
Postów: 632
Akeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond reputeAkeretta has a reputation beyond repute
Domyślnie

Osoby autystyczne o sobie:
Cytat:
Chcę udostępnić moje odczucia i myśli, aby pomóc innym upośledzonym. My upośledzeni, również jesteśmy ludźmi, którzy przeżywają uczucia i marzenia. Chcemy, żeby nie tylko pisano o nas książki, ale również nas słuchano.

Czytając niektóre książki o autyzmie zdziwiony jestem, jak wiele zostało prawidłowo zauważone. Ale jest też wiele bzdur. Jestem w stanie lepiej wytłumaczyć niejeden fenomen na podstawie własnych przeżyć.


Tak o sobie pisze osiemnastoletni chłopiec dotknięty autyzmem, któremu zależy, by inni mogli poznać jego świat Książka ta jest wyjątkowa, bo wreszcie zamiast hipotetycznych wizji świata dziecka autystycznego i próby jego interpretacji przez zdrowych ludzi, wprowadzeni zostajemy do rzeczywistości widzianej jego oczami. Jego przemyślenia, uwagi zaskakują celnością i ogromną dojrzałością.

Leży mi na sercu walka o zrozumienie dla autystów. Nikt nie pojmuje, co oznacza życie z zaburzeniami postrzegania.

Pamiętam, że kiedyś wszyscy ludzie mieli krzywe nosy i wyglądali okropnie, również moja matka, którą później tak kochałem.

Ludzie byli potworami, zwały tłuszczu bez konturów. Okropne były również dźwięki, nie do zniesienia. Wszyscy mówili jeden przez drugiego, nie można było rozpoznać ani początku, ani końca.
Każdy z tych objawów może występować w rozmaitym nasileniu - od umiarkowanego do ciężkiego.


Materiały ze strony:
Kod:
http://www.autyzmpomoc.org/

Spotkałam się z teorią, że chorzy starają się sprawić, by docierało do nich jak najmniej bodźców, dlatego np. układają zabawki w równe rzędy- by wszystko było uporządkowane, by wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Każde zachwianie ichniej równowagi prowadzi do paniki, stresu, bądź przydługawego zastanawiania się. Dlatego tez unikają kontaktu z ludźmi, zwłaszcza tymi obcymi.

Raz spotkałam autystyczne dziecko, spojrzałam mu w oczy, chciałam się po prostu przywitać- dziecko natychmiast oczy zasłoniło i zaczęło płakać. Uspokajanie go trochę czasu zajęło.
__________________
"Krótko mówiąc, bardzo mało ludzi umie myśleć, ale jakiś pogląd chce mieć każdy. I cóż pozostaje tu innego, jak przejąć gotowy pogląd od innych, zamiast wypracować go samemu?"-
Arthur Schopenhauer.
Odpowiedź z Cytatem
  #7 (permalink)  
stare 03-02-2015, 23:17
Czytelnik
 
Zarejestrowany: Apr 2011
Reputacja: 31
Antena1985 is on a distinguished road
Postów: 48
Antena1985 is on a distinguished road
Domyślnie

Jestem matką dziecka z autyzmem. Syn ma 4 lata. Ogólnie jest pogodnym dzieckiem, ale bywają chwile kiedy chce mi się wyć. Najgorzej jest gdy mały wpada w szał. Wrzeszczy, piszczy, uderza przedmioty, bije innych ludzi lub siebie. Niekiedy wyrywa sobie włosy. Dziś taką histerię wywołało...odsunięcie firanki i umycie szyb. Ten widok kompletnie go rozstroił. Często nie mam pojęcia co wywołało atak furii. Dziecko nie mówi, słabo gestykuluje - zazwyczaj domyślam się o co mu chodzi.Bywa ciężko.
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Tagi
babcia, będą, była, choroba, ciała, cześć, człowieka, dlaczego, dzień, godz, jego, koniec świata, które, matka, musi, odkurzacz, przerwa, przez, razie, roku, różne, różnych, stanie, stronie, test


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat
Przeszukaj ten temat:

Zaawansowane Wyszukiwanie
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest włączony
Trackbacks are włączony
Pingbacks are włączony
Refbacks are włączony

Skocz do Forum


Bestiarium