Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor
Zarejestruj się FAQ Lista użytkowników Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane
Witamy na HCFOR.pl - Forum bez tabu!!!
Zapraszamy do rejestracji, która umożliwi korzystanie z wszystkich funkcji naszego forum.
Zapomniałem hasła


Bestiarium
Wróć   Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor > Zjawiska Paranormalne > Niewyjaśnione zjawiska

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat Wygląd
  #1 (permalink)  
stare 21-07-2008, 21:50
Avatar Speckctor
+ Aktywny Czytelnik +
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Skąd: piwowo wódkowe
Reputacja: 398
Speckctor is just really niceSpeckctor is just really niceSpeckctor is just really niceSpeckctor is just really nice
Postów: 746
Speckctor is just really niceSpeckctor is just really niceSpeckctor is just really niceSpeckctor is just really nice
Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do Speckctor
Domyślnie Trójkąt Bermudzki



Trójkąt Bermudzki jest to obszar zachodniego Atlantyku, w pobliżu południowo wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych, mniej więcej w kształcie trójkąta. Trójkąt ten rozciąga się od Bermudów na północy, po południową Florydę, następnie na wschód przez Wyspy Bahama do punktu leżącego Puerto Rico na około 40 stopni długości zachodniej skąd na powrót do Bermudów. Podobno już sam Krzysztof Kolumb doświadczył niesamowitych przeżyć w Trójkącie Bermudzkim. Wraz ze swoją załogą obserwował m.in. "białą wodę", "wielką ognistą błyskawicę", dziwne zachowanie się kompasu... Jednak chyba najbardziej niezwykłym zaginięciem w rejonie Trójkąta Bermudzkiego było zdarzenie mające miejsce 5 grudnia 1945 roku. O godzinie 14.00 eskadra pięciu bombowców typu Grumman TBM - 3 "Avengers" należących do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych wzbiła się w powietrze z lotniska w Fort Lauderdale na Florydzie. Miały odbyć typowy lot ćwiczebny. Samoloty miały obsługę złożoną z pilota, radiooperatora i strzelca pokładowego oraz paliwa, które powinno wystarczyć na przelecenie około 1500 km. Załoga posiadała w kamizelki ratunkowe i samonapełniające się powietrzem tratwy. Mieli przelecieć 250 km wprost na wschód w kierunku Bahamów, po czym skręcić na północ i po 65 km zawrócić w kierunku południowo zachodnim do bazy. Warunki atmosferyczne były dobre. O godz. 15.15, po wykonaniu zadania, w drodze powrotnej do bazy dowodzący porucznik Taylor nadał alarmującą wiadomość, że eskadra prawdopodobnie zboczyła z kursu i nie widzi spodziewanego lądu : "Nie jesteśmy pewni jaka jest nasza pozycja, gdzie jest zachód... Wszystko się pokręciło.

Dziwne rzeczy się tu dzieją. Nawet ocean nie wygląda tak jak powinien...". Łączność została przerwana, ale nasłuch nadal odbierał fragmenty rozmów między pilotami. Nie można było jednak uzyskać z nimi połączenia z nimi. O godz. 16.00 z nieznanych przyczyn por. Taylor zdał dowództwo nad eskadrą innemu kap. Stiversowi, który po około 15 minutach później meldował do bazy: "Nie wiemy gdzie jesteśmy... musieliśmy przelecieć nad Florydą i znajdujemy się chyba w Zatoce Meksykańskiej" po czym poinformował pilotów, że muszą wykonać zwrot o 180 stopni, by dolecieć z powrotem na Florydę. Z dosłyszanych rozmów wynikało, że kończy się paliwo i że wszystkie instrumenty pokładowe zwariowały i każde daje inne odczyty. Słyszalność stawała się coraz słabsza, z czego wywnioskowano, że eskadra leci na wschód oddalając się od bazy i lecąc na pełne morze. Wreszcie usłyszano okrzyk Stiversa: "Mój Boże ! Wygląda jakbyśmy wkraczali w białą wodę... jesteśmy kompletnie zgubieni... Nie lećcie za nami... oni wyglądają, jak gdyby przybyli z innego świata..."Po tym komunikacie łączność została przerwana. Z lotniska Banana River Air Station wyleciał na ratunek ratowniczy wodnopłatowiec typu Martin Mariner PBM, zaopatrzony w specjalne instrumenty i urządzenia mające pomóc lotnikom zmuszonym do wodowania. Ekipa składała się z dwunastu osób. Skierowali się na południowy wschód i podobnie jak eskadra przepadli bez śladu. Zaginięcie w ciągu kilku godzin 6 samolotów z 27 ludźmi spowodowało największe w dziejach marynarki USA morskie i lotnicze poszukiwania. Brało w nich udział 307 samolotów, 4 niszczyciele marynarki, kilka okrętów podwodnych, 18 jednostek Straży Przybrzeżnej, specjalne statki ratownicze i setki prywatnych łodzi i jachtów. Z Bahamów dołączyły jeszcze jednostki marynarki brytyjskiej i samoloty RAF u. Poszukiwania trwały od świtu do zmroku, samoloty czesały morze na obszarze 600 000 km kwadratowych - bez skutku.

Nie znaleziono ani tratw ratunkowych, w które były wyposażone wszystkie samoloty i które w razie wypadku pływałyby po wodzie, ani żadnych szczątków, ani nawet plam oleju na wodzie, co wskazywałoby na katastrofę. Wygląda, jakby samoloty po prostu rozpłynęły się w powietrzu. Lot ten przeszedł do historii jako "Lot nr 19".Jest jednak jeszcze jednak jeden tajemniczy aspekt tej sprawy. Tego samego dnia, w którym zaginęła eskadra, około godziny 19:00 lotnisko w Miami odebrało słaby sygnał radiowy "FT... FT...". Była to część znaku wywoławczego tej eskadry. Jednak możliwość jego nadania przez któregoś z członków eskadry właściwie nie istniała, bowiem według wyliczeń paliwo powinno wyczerpać się 2 godziny wcześniej. Chyba że... Jednak Trójkąt Bermudzki nie jest on jedynym miejscem gdzie tajemniczo znikają statki i samoloty. Po przeciwnej stronie Ziemi u wybrzeży Japonii znajduje się rejon zwany Diabelskim Morzem. Częstotliwość występowania niewyjaśnionych wypadków w obu tych miejscach jest mniej więcej taka sama.
Odpowiedź z Cytatem
  #1.5
Kontekstowy

Avatar Pani Kontekstowa
 
Avatar
Skąd: HCFOR
Wiek: 28
Postów: 760
Trójkąt Bermudzki

loading...
 
  #2 (permalink)  
stare 13-12-2008, 04:31
Avatar ManiekScotland
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Dec 2008
Skąd: Scotland ,Hamilton
Reputacja: 10
ManiekScotland is on a distinguished road
Postów: 3
ManiekScotland is on a distinguished road
Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do ManiekScotland
Domyślnie

Jak to jest z tym "Trójkątem Bermudzkim"? Legenda, legendą, ale faktem jest np., że(co zresztą odnotowano w jednym z raportów NASA na podstawie doniesień kosmonautów), powierzchnia morza w tym rejonie jest o 25 m niższa w stosunku do pozostałej powierzchni Oceanu Atlantyckiego!

Dziwne bardzo... Nie da się ukryć, że "trójkąt" jest rejonem, w którym występują wyjątkowo liczne i silne zaburzenia atmosferyczne. Kapitan żeglugi wielkiej Hans Herman Diestel podaje w swej książce, że w latach 1886-1968 notowano w "trójkącie" 667 wyjątkowo silnych wiatrów, w tym 395 o sile orkanu wiejącego z szybkością 350 kmh. Takich anomalii występuję tu znacznie więcej. Teraz może parę słów o samej nazwie. Dlaczego "trójkąt"? Ponieważ ów diabelski rejon mieści się pomiędzy Puerto Rico, Miami a Wyspami Bermudzkimi. Co prawda wielu autorów opracowań na ten temat twierdzi, że równie dobrze mógłby być to trapez, ale skoro już nazwa taka się przyjęła, pozostańmy i my przy niej.

Katastrofy, zwłaszcza morskie odnotowano w tym rejonie od dawna, swoja ponurą sławę zawdzięcza jednak "trójkąt" wydarzeniu, które zdarzyło się tutaj 5 grudnia 1945 roku...

Przenikliwy gwizd syreny alarmowej poderwał sekcję na start. Piloci wybiegli dopinając po drodze kombinezony. Dopadli zdyszani maszyn i zaczęli się wspinać ku otwartym kabinom. - No, jak?- spytał porucznik Taylor patrząc na mechanika dopinającego mu klamry. - O.K przyjemnej wycieczki... Avengery doszły do pasów, wykręciły pod wiatr, zagrzmiały silnikami. Po kilku minutach porucznik meldował: - Halo. Baza. Pierwszy z klucza. Jesteśmy na kręgu, Odbiór. Patrol, składający się z pięciu bombowców typu TBM Avenger, wystartował 5 grudnia 1945 roku o godz. Czternastej do lotu ćwiczebnego z lotniska wojskowego w forcie Lauderdale na Florydzie. ... Taylor spojrzał na zegarek. Dochodziła 14:05. - Baza, zrozumiałem zadanie. Wykonuję! Z przyzwyczajenia spojrzał na przyrządy pokładowe. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Lot przebiegał spokojnie, planowo. Avengery szły wyznaczonym kursem na wysokości 1000 stóp. Po godzinie dowódca przycisnął guzik mikrofonu: - Halo, klucz. Do wszystkich, do wszystkich! Za godzinę sprowadzamy te cholerne pudła na ziemię. Taylor nawiązał kontakt z wieżą kontrolną: - Zezwalam na lądowanie- podaje kontroler W tej samej chwili w głośnikach wieży rozległ się przerażony głos dowódcy: - Dzieje się z nami coś dziwnego! Nie widzę ziemi! Powtarzam, nie widzę ziemi! Nawigator wieży kontrolnej, kapral Allen Kosnar spojrzał zdziwiony. - Starego Taylora trzymają się głupie kawały?- Ponownie wcisnął klawisz przełącznika. - Halo, klucz! Tu baza. Podaje... W głośniku rozległ się głos Taylora : - Baza, powtarzam, że nie widzę ziemi! Nie widzę!!! Kosnar przetarł spocone czoło - Baza, słyszycie nas?- chrypiał głośnik - Nie możemy określić swojego położenia. - Lećcie za słońcem, na zachód. Słyszysz, na zachód! - Nie widzimy słońca! Nie wiemy gdzie jest zachód! Nic nie rozumiemy... Piloci już nie reagowali na żadne polecenia. Krzyżujące się w eterze nawoływania świadczyły, że znajdują się u kresu wyczerpania nerwowego. Po kilkunastu minutach dowódcy udało się złapać kontakt z bazą. Meldował: - Nasze busole nie działają! Sadzę, że znajdujemy się w okolicach Keys... Łączność ponownie została przerwana. Wieża jednak nadal słyszała rozmowy pilotów przez czterdzieści minut, najstraszliwszych chyba w historii fortu Lauderdale. Wreszcie około godziny 16:00 zgłosił się jeden z oficerów, chyba był to kapitan George Stivers. - W dalszym ciągu nie jesteśmy pewni, gdzie się znajdujemy. Ostatnie jego słowa brzmiały nieco dziwnie: - Wygląda na to, jak byśmy wchodz8ili w białą wodę! To chyba koniec...-głośnik zatrzeszczał i umilkł. W eterze panowała martwa cisza. Z fortu wyleciał niemal natychmiast ogromny hydroplan typu "Martin Mariner" PBM, pilotowany przez porucznika Coney'a. Na pokładzie znajdował się m.in. Polak- Józef Żywicki z Chicago. Po dwudziestu minutach samolot nie odzywał się już... co się stało? Jak to możliwe, że na tak stosunkowo małym obszarze zaginęło bez śladu SZEŚĆ samolotów z dwudziestoma siedmioma osobami na pokładzie! Poproszono o pomoc wszystkie jednostki stacjonujące na tym wybrzeżu, aby przeszukiwały ten rejon. W poszukiwaniach uczestniczyło ponad 300 samolotów i 50 jednostek pływających. Żołnierze przetrząsnęli ponad 50 kilometrów kwadratowych wybrzeża Florydy. Na próżno...

Co mogło się przydarzyć zaginionym bez wieści sześciu samolotom, które 5 grudnia 1945 roku wystartowały do swojego- jak się okazało-ostatniego lotu? Synoptycy orzekli, że na pewno nie zła pogoda. W tym dniu była piękna pogoda, prawie bezwietrznie i bezchmurnie. Samoloty Gruman Avenger produkował koncern General Motors i musiały to być rzeczywiście dobre samoloty, jeśli używano ich w lotnictwie USA do 1954 roku. Eksperci zajęli się badaniem pozostałych maszyn, by stwierdzić, że wszystkie urządzenia pokładowe są w porządku. Dziwnym faktem jest jednoczesne zaginięcie samolotów. Wypadek spowodowany usterkami mógł się zdarzyć jednemu pilotowi. Ale wszystkim naraz!? Trochę gorzej wyglądało to z szóstą maszyną, która także zaginęła bez śladu. Samolot nie cieszył się uznaniem pilotów. Mówili, że to "latająca beczka prochu". Ale po "Martinie" nie znaleziono nawet plamki oleju na wodzie!

Całą tą sprawą zajęła się telewizja. Autor programu na ten temat J.Ford oświadczył, że armia celowo ukryła pewne fakty. Między innymi ostatnie słowa porucznika Taylora, które ponoć brzmiały: - "....nie podchodż! Boże, oni są chyba z przestrzeni kosmicznej...! Ford powołał się na anonimowego radioamatora, który podobno usłyszał rozmowę. Piątka Avengerów zapoczątkowała czarną serię. 3 lipca 1947 roku zaginął C-54.Był to samolot armii USA. 17 stycznia 1949 roku zniknęła bez wieści maszyna "Star Ariel" z 20 osobami na pokładzie. 28 grudnia przepadł samolot pasażerski DC-3 , który podchodził już do lądowania! Do lotniska w Miami miał tylko 50 mil! Nie usłyszano żadnej eksplozji, nie było sygnału SOS. "Diabelski Trójkąt" pochłaniał także statki. Czwartego marca 1918 roku ogromny okręt z węglem na pokładzie rozpłynął się w powietrzu bez najmniejszego śladu. Były przypadki, że odnajdywano statki w rejonie "trójkąta" , ale bez....załogi. Tak było z jachtem Joshui Slocuma oraz z statkiem "Carrol A. Deering", na którym został tylko...kot!

Są tacy, którzy uważają ,że rejon ten jest ulubionym miejscem...Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, czyli UFO. Pewnej nocy żeglarz John Farfaix zauważył nad horyzontem światła. Dziesięć razy bardziej błyszczące niż Wenus. To nie były gwiazdy. Wydawało mu się jakby nawzajem się ścigały. Gdy były jeszcze widoczne, miał wrażenie ,że jest zahipnotyzowany. Dopiero gdy zniknęły odzyskał pełną przytomność umysłu. Kapitan Dolmenico opowiada, że widział obiekt, który się wynurzył z wody tuż przed dziobem statku. Jego wielkość oszacował na 60 metrów długość, a prędkość na ok.. 100 kmh. Stwierdził, że nieznany obiekt nie miał żadnych otworów. Czy John Farfaix widział coś podobnego? Wierzyć, nie wierzyć...

Co by się jednak na ten temat nie mówiło i pisało szereg przedziwnych katastrof w rejonie "Trójkąta Bermudzkiego" wciąż czeka na swoje wyjaśnienie. Możemy śmiało powiedzieć, że coś tam jest, ale czy to jakieś anomalia pogodowe, kolejny spisek, czy też wpływ obcych tego nie jesteśmy się w stanie dowiedzieć. Zagadkę tą, można rozwiązać, poprzez wysłanie solidnej ekipy, ale i to nie gwarantuje sukcesu, gdyż te dziwne zdarzenia występujące tam, czasami nie dają o sobie znać.


i jak to naprawde z tym jest ? być może kiedyś sie dowiemy ...



Mroczne .... aż tak szczerze jak pierwszy raz przeczytałem to o tym trójkącie to mnie takie dreszcze przeszły ....
__________________
" idź przez życie tak aby inni przez ciebie nie płakali "

Ostatnio edytowane przez Blade : 13-12-2008 - 12:58 Powód: Post pod postem
Odpowiedź z Cytatem
  #3 (permalink)  
stare 30-03-2009, 14:27
Avatar kuki
Stały Czytelnik
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Reputacja: 1847
kuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant future
Postów: 145
kuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant futurekuki has a brilliant future
Domyślnie

Obszar ten jest przez fascynatów zjawisk paranormalnych uznawany za miejsce wielu niewyjaśnionych zaginięć statków, jachtów i samolotów. Uważają oni, iż na tym obszarze mają miejsce zjawiska łamiące prawa fizyki, wykrywana jest obecność "obcych" - co ma wyjaśniać niewytłumaczalne zdarzenia. Jak dotąd nie znalazło to potwierdzenia w rzeczywistości.

Według Lawrence'a Davida Kusche, pracownika biblioteki Uniwersytetu Stanowego Arizony,[1] który szczegółowo zbadał źródła, ojcem pojęcia "Trójkąt Bermudzki" jest Vincent Gaddis, który użył go w artykule "The deadly Bermuda Triangle" w czasopiśmie Argosy w 1964 r.

W 1965 r. Gaddis opublikował książkę "Invisible horizons", w której zajął się tą legendą, a po nim wielu innych autorów próbowało uzyskać sławę zajmując się tym tematem (skądinąd jednemu z nich udało się - Charles Berlitz zdobył sławę pisząc książki o Roswell i o Atlantydzie).

Książki na temat Trójkąta Bermudzkiego są zazwyczaj pełne twierdzeń znalezionych w poprzednio wydanych dziełach, nie są zazwyczaj w żaden sposób weryfikowane, a czasami są po prostu wymyślane. Na przykład książka Berlitza z 1975 roku zawiera opis statków, które w ogóle nigdy nie istniały - ich zniknięcie w Trójkącie Bermudzkim było więc tym łatwiejsze.

W zależności od autora wielkość Trójkąta Bermudzkiego jest różna. Niektórzy pozwalają sobie rozszerzyć ją aż do wybrzeży Irlandii. Zazwyczaj jednak mowa jest o trójkącie między Miami, Puerto Rico i Bermudami. Nie ulega wątpliwości, że jest to teren bardzo uczęszczany przez statki i samoloty.

Legenda narodziła się z historią zniknięcia eskadry pięciu amerykańskich samolotów torpedowo-bombowych Grumman TBF Avenger 5 grudnia 1945 u wybrzeży Florydy (słynny "lot 19"). Opisane to zostało w magazynie "American Legion" przez Allena Eckerta w artykule "Tajemnica zaginionego patrolu". Eckert nigdy nie potrafił podać źródeł swoich twierdzeń.

L.D. Kusche i Jules Metz dogłębnie zbadali tę historię, analizując 500 stron oficjalnego raportu. Wywnioskowali, że był to tragiczny wypadek, jeden z najtragiczniejszych wypadków lotnictwa wojskowego w czasach pokoju, ale spowodowany jak najbardziej naturalnymi przyczynami.

Pięć jednosilnikowych samolotów, z których składał się "patrol 19" wystartowało o godz 14:10 z bazy Fort Lauderdale na północ od Miami, na wschodnim wybrzeżu Florydy. Instruktor, porucznik Charles Caroll Taylor, 28 lat, kierował grupą uczniów nie mających właściwie żadnego doświadczenia - wbrew temu, co jest często powtarzane. Miał to być lot ćwiczebny w celu trenowania bombardowania celu nawodnego - wraku okrętu, w okolicy wysp Hens i Chickens, na wschód od wybrzeża; lot miał trwać 2 godziny.

Po bezproblemowym wykonaniu zadania i zmianie kursu w kierunku bazy, porucznik Taylor zorientował się, że klucz samolotów nie znajduje się tam, gdzie powinien. Nie należy zapominać, że w tamtych czasach morskie narzędzia nawigacyjne ograniczały się do zegarka (Taylor zapomniał swojego w bazie), kompasu i dobrej orientacji w ukształtowaniu terenu wybrzeża.

Silny wiatr północno wschodni wiejący z prędkością 45 węzłów zepchnął samoloty na wschód co stało się bezpośrednią przyczyną zdarzeń, których seria doprowadziła do tragedii. Zdezorientowany porucznik Taylor sądził, że przelatuje nad Florida Keys, podczas gdy znajdował się nad wyspą Andros, daleko na wschód. Utrzymał więc kierunek północno wschodni licząc na odnalezienie brzegów Florydy, nie zdając sobie sprawy, że prowadzi swoich uczniów w stronę pełnego morza.

Mijały minuty, a Taylor, pomimo wezwań z ziemi nie zrozumiał popełnianego przez siebie błędu. Nie chciał przejść na częstotliwość alarmową w swoim radio, choć pogoda zaczęła się załamywać, Słońce zbliżało się ku zachodowi (około 17:30 o tej porze roku) i zbliżała się bezksiężycowa noc.

O 19:04 nadeszła ostatnia wiadomość od patrolu, któremu zaczęło brakować paliwa. Lotnicy musieli lądować na falach, na wzburzonym morzu. Było to niebezpieczne, a wręcz niemożliwe do wykonania zadanie dla pilotów, którzy nigdy tego wcześniej nie robili. Jeśli nie rozbili się na falach, które przy tych prędkościach zachowują się jak betonowy mur, to i tak ich szanse przeżycia były bardzo niewielkie. Avengery mogą utrzymać się na wodzie przez 45 sekund, a nie 30 minut, jak twierdzą źródła zwolenników zagadki Trójkąta. Niewątpliwie wydostanie się z tej sytuacji, w warunkach sztormowych, było bardzo trudne.

O 19:27 wystartowały dwa hydroplany ratownicze Martin PBM Mariner (Dumbo). Zwano je "The Flying Bomb", czyli "Latająca bomba", ze względu na problemy ze szczelnością baków paliwa. Trwał sztorm - jeden z hydroplanów znikł dokładnie 23 minuty po starcie, w wyniku eksplozji, którą widziała załoga okrętu SS Gainess Mill. Być może został trafiony piorunem, może ktoś z załogi nie zgasił papierosa. Drugi Dumbo prowadził dalej poszukiwania, aż do 6:15 następnego dnia. Bez skutku.

Przez następne dni zmobilizowano ogromne środki ratownicze przy wciąż bardzo ciężkich warunkach pogodowych. Nadal bez rezultatu. Należy wiedzieć, że w okolicy zaginięcia samolotów głębokość oceanu osiąga kilka tysięcy metrów, a Prąd Zatokowy może przenieść wraki o dziesiątki kilometrów w czasie kilku godzin.

Taką wersję zdarzeń uprawdopodobniają też następujące fakty:

* Porucznik Taylor już kilkakrotnie wcześniej gubił się w czasie lotu i zdarzyło mu się nawet lądować na morzu.
* W Forcie Lauderdale był dopiero od 21 listopada, czyli od 2 tygodni, nie miał więc możliwości poznania okolicy wystarczająco, by móc określić swoją pozycję.

W maju 1991 roku poszukiwacze wraków odnaleźli u wybrzeży Florydy, na głębokości 250 m resztki 5 Avengerów; sądzili, że chodzi o samoloty z lotu szkoleniowego 19, gdyż na pięciu wrakach leżących w promieniu ok. 250 m były oznaczenia FT (Fort Lauderdale), a jeden z nich miał numer 28, tak jak samolot Taylora. Okazało się jednak, po sprawdzeniu, że są to samoloty, które rozbiły się tu w czasie kilku zupełnie innych misji nie mających nic wspólnego z lotem 19. Tak więc wraków nadal nie ma, choć Steven Spielberg pokazał je w "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia" na pustyni, przeniesione przez UFO.

Legenda o "Trójkącie" powstała na bazie tej jednej historii. Później zaczęła rosnąć.

Dziś często mówi się o tym, że zniknięcia były wcześniejsze. Opowiada się często na przykład historię załogi statku Ellen Austin, który został ponoć odnaleziony bez załogi na Atlantyku w 1881 roku. Ponoć kilka załóg, które wypłynęły na ratunek również zaginęło. Pierwszym śladem tej historii jest książka Ruperta Goulda "The stargazer talks". Nie ma jednak żadnego śladu tej informacji w prasie z tamtego okresu. Informacja powtarza się w książce Vincenta Gaddisa "Invisible horizons" - ma on jednak na tyle uczciwości, że jako źródło podaje Goulda. Ale już Richard Winer w "Le mystère du triangle des Bermudes" opisuje historię Ellen Austin z mnóstwem szczegółów, których nie dokumentuje w żaden sposób. Następnie autorzy dodają różne "smakowite kąski", których są nie do zweryfikowania, a które dzięki płodnej wyobraźni przyczyniają się do powstania tajemniczej historii.

Cytuje się również historię statku-widma "Rosalie", którego wszystkie opisy pochodzą z jednej notki w "London Times" z 6 listopada 1840 r. Mowa tam o tym statku francuskim, który jednak nie był przypisany do żadnego portu we Francji. Jules Metz, który zbadał archiwa Lloyda doszedł do wniosku, że historia ta oparła się na odnalezieniu opuszczonego statku "Rossini", w tym samym mniej więcej okresie. Jest tylko jedna różnica - załoga "Rossini", która faktycznie opuściła statek, dotarła bezpiecznie do wybrzeży Bahama.

Niecodzienne zdarzenie miało miejsce latem 1972 r., kiedy to jeden z pasażerskich samolotów miał lądować na lotnisku w Miami, po przelocie nad Trójkątem. Kilka kilometrów przed lotniskiem samolot zniknął z ekranu radarów i zerwał łączność radiową. Po dziesięciu minutach, w trakcie których zebrano ekipę ratowniczą, samolot pojawił się i bezawaryjnie wylądował na lotnisku. Przeprowadzono kontrolę wszystkich systemów, ale nie wykazała ona żadnych uszkodzeń. Jedynie zegarki późniły się o 10 minut.

Krzysztof Kolumb także zaobserwował w rejonie trójkąta zjawisko "białej wody" o czym zapisał w dzienniku pokładowym.

Są autorzy, którzy w poszukiwaniu różnych "straszności" rozszerzają zakres swych badań i odnajdują różne inne "przeklęte" tereny. Amerykański pisarz, Ivan T. Sanderson, którego twierdzenia były obficie cytowane przez A. Riberę, odnalazł 12 śmiertelnych trójkątów na Ziemi.

O ile pewne tłumaczenia i hipotezy są w stanie wystarczająco wyjaśnić zaginięcia poszczególnych statków czy samolotów, trudno przypisać jedno czy dwa rozwiązania wszystkim zaginięciom. Analizując warunki i poszczególne czynniki, w jakich doszło do nieszczęśliwych wypadków, badacze i zainteresowani sprawą wysunęli kilka teorii, wśród których być może są i te najbliższe prawdy.

Początkowo, w XVI wieku zaginięcia statków przypisywane były potworom morskim, bogom "którzy zamieszkiwali" to miejsce. Obecne czasy zmieniły zdecydowanie to nastawienie na rzecz nowych teorii.


Z jednej strony tłumaczono to atakami olbrzymich fal morskich i ekstrafal powietrznych, wiążąc te zjawiska z zaginięciem USS "Cyclops".

Nawiązywano również do silnych prądów powstałych w wyniku zapadania się podwodnych jaskiń dennych. Miały one powstać na skutek dryfu Ameryki Północnej na zachód, co miałoby powodować wytwarzanie pustych przestrzeni, które pod wpływem ciśnienia wody powodują wessanie wszystkiego włącznie ze znajdującymi się na zewnątrz statkami. Teoria ta jest jednak nieprawdziwa, gdyż Ameryka ulega przesunięciu wraz z dnem, nie powodując żadnych próżni w środku.

Inna teoria nawiązuje do tzw. poduch słodkiej wody, które znajdujące się w wodzie o zasoleniu rzędu 40 promili. Jej obecność doprowadza do nadmiernego obciążania statku, który na nie natrafił i ściąga go na dno. Wg naukowców w ten sposób można tłumaczyć zatonięcie USS Tresher, który zatonął poza terenem Trójkąta, w okolicach Bostonu.

Kolejne dociekania nawiązują do uderzeń infradźwięków, choć trudno zaakceptować tę teorię. Jak bowiem tłumaczyć fakt, że nie zabijają one ludzi mieszkających nad samym morzem?

Jeszcze ciekawsza i bardziej intrygująca teoria dotyczy tzw. superpioruna, czyli bardzo rzadko występującego wyładowania energii rzędu 10 trylionów watów. Energia ta, trafiając w wodę niedaleko statku, teoretycznie może ją zagotować, powodując powstanie gwałtownej mgły lub zjawiska "białej wody" oraz zatopienie statku.

Sceptycy skłaniają się ku teorii piratów, żerujących na tych terenach, łupiących statki i topiących je, zacierając ślady. Niewątpliwie w części przypadków mają rację. Początkowo piraci grabili statki, potem przyszła moda na ich przechwytywanie i wykorzystywanie do szmuglu narkotyków czy alkoholu. Trudno jednak zastosować tę teorię do wszystkich przypadków, bo nie ma powodu dla którego akurat ta strefa miałaby być częściej odwiedzana przez złodziei, niż inne. I jak wytłumaczyć, co w takim razie działo się ze statkami, których ładunek pozostał nietknięty, gdy ginęła jedynie załoga?

Teorie spiskowe poruszają nawet problem tajnych operacji Kubańczyków czy Rosjan, również do nielegalnego przewożenia narkotyków, co miało miejsce na Kubie w miniaturowych okrętach podwodnych.

Wspomniany powyżej Charles Berlitz wysunął teorię mówiącą o gigantycznym krysztale zakrzywiającym przestrzeń wokół niewinnych ofiar.

Naiwni twierdzili nawet, iż w okolicach Trójkąta mieści się baza nieodkrytej dotąd cywilizacji lub wręcz Atlantydów oraz, że za zaginięcia odpowiadają wyznawcy Voodoo.

Ostatnio naukowcy skłaniają się ku nowej teorii, a mianowicie sprężonego hydratu metanu. Substancja ta powstaje w niskich temperaturach pod wpływem dużego ciśnienia. Tak sprzyjające warunki samoistnie występują pod warstwą skał osadowych, w pobliżu Bermudów. W latach 70. naukowcy wykonali odwierty i odkryli pod skałami osadowymi bogate złoża hydratu metanu. W przypadku ruchów tektonicznych Ziemi w miejscu pęknięcia zewnętrznej warstwy zacząłby się uwalniać metan. Spowodowałby on nasycenie się wody gazem i zmniejszenie jej gęstości. Statek płynący nad pęknięciem błyskawicznie poszedłby na dno. Po uwolnieniu się gazu, morze uspokoiłoby się, nie pozostawiając śladu po statku. Metan, który uleciał do atmosfery, spowodowałby awarię silników samolotów. Gaz w połączeniu z powietrzem jest mieszanką wybuchową, najmniejsza iskra z silnika doprowadziłaby do eksplozji.

Wg Richarda McIvera metan uwalnia ujemne jony, które są źródłem silnych wyładowań magnetycznych. Następstwem ich jest awaria kompasów oraz całej elektroniki pokładowej.

W tym wypadku teoria ta współdziałałaby z hipotezą superpioruna i tłumaczyłaby wybuch Martina Marinera, który poleciał na ratunek grupie Avengerów. Nie wyjaśnia jednak ona historii ocalałych statków bez załogi.

Słyszy się również pogłoski, że w rejonie Trójkąta Bermudzkiego, wytwarzane jest wielkie pole magnetyczne, jego energia jest ogromna, co powoduje zakłócenia (np. nie działają zegary, magnesy nie działają, radio nie działa...) oraz może powodować przyciąganie statków do dna morskiego.

Istnieje także pogląd, że zniknięcia statków i samolotów są powodowanie przez prowadzone na morzu eksperymenty przez marynarkę. Powodują one duże pole magnetyczne, które powoduje, że obiekty znajdują się w tym samym miejscu, ale w innym czasie...
Odpowiedź z Cytatem
  #4 (permalink)  
stare 18-06-2009, 23:19
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Skąd: Żory/Rybnik
Reputacja: 10
Siwczak is on a distinguished road
Postów: 2
Siwczak is on a distinguished road
Domyślnie

hmmm... dziwny jest ten trójkąt. Autor tego postu napisał że może być w to wplatane UFO... czy to jest prawda?? ja uważam że tak. why? a to dlatego że gdyby to byli piraci to by okradali cale statki. a jeżeli wyładowania atmosferyczne bądź sprawa matki natury to by wszystkie statki zostały zatopione. a przeczytałem ze statki wypływały z Trójkąta z ładunkiem i z zwierzętami ale bez załogi.. więc gdzie ta załoga mogła zniknąć? tego się chyba nigdy nie dowiemy. Dziwi mnie też to że Krzysztof Kolumb chyba przepłynął ten Trójkąt i nic mu się nie stało... I jeszcze mnie interesuje dlaczego właśnie trójkąt. gdzieś wyczytałem że UFO pomagało Egipcjanom stawiać piramidy które też maja kształt trójkąta. pisało tam też że piramidy to "znak" dzięki któremu mamy rozpoznać miejsce przybycia ich
Odpowiedź z Cytatem
  #5 (permalink)  
stare 07-11-2009, 20:03
Avatar silenthill
Stały Czytelnik
 
Zarejestrowany: May 2009
Skąd: London
Reputacja: 752
silenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to behold
Postów: 107
silenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to behold
Cool

Badacze z syberyjskiego oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk, pracujący pod nadzorem prof. Anatolija Nesterowa, utrzymują, iż udało im się rozwiązać tajemnicę Trójkąta Bermudzkiego.Przez miłośników zjawisk paranormalnych obszar ten uznawany jest za miejsce wielu niewyjaśnionych katastrof statków, łodzi i samolotów. Wiele osób skłonnych jest sądzić, iż w rejonie Trójkąta Bermudzkiego zachodzą zjawiska sprzeczne z prawami fizyki. Często także wspomina się o niejasnym wpływie innych cywilizacji, który ma rzekomo wyjaśniać wiele niewytłumaczalnych zjawisk zachodzących w tym rejonie świata.

Innego zdania są rosyjscy naukowcy - według ich badań, kluczem do wyjaśnienia zagadki Trójkąta miałaby być wysoka aktywność tektoniczna tego regionu. Gdy dochodzi do przesunięć i pęknięć skorupy ziemskiej, spod dna morskiego wydobywają się pod wielkim ciśnieniem ogromne ilości gazu ziemnego. Natrafiający na taki wybuch statek czy samolot traci równowagę i tonie. Dzieje się tak w wyniku dużych zmian gęstości wody i wypełnionych metanem chmur, które powstają w wyniku uwolnienia gazów podpowierzchniowych. Jak wiadomo już od lat 80-tych XX wieku (Amerykanie przeprowadzali wówczas liczne odwierty dna Atlantyku w rejonie Trójkąta), pod powierzchnią oceanu znajdują się wielkie pokłady gazu.

Naukowe wyjaśnienie zagadki trapiącej wielu badaczy zjawisk nadprzyrodzonych nie mogło ujść naszej uwadze, dlatego też nie mogliśmy nie poinformować Was o odkryciach rosyjskich naukowców. Nie możemy też nie przypomnieć tego, że już w 1975 tajemnicę Trójkąta próbował wyjaśniać amerykański pisarz Lawrence David Kusche.

W książce The Bermuda Triangle Mystery Solved (ang. Wyjaśniona tajemnica Trójkąta Bermudzkiego), posługując się licznymi danymi statystycznymi, próbował on dowodzić, iż obszar zwany Trójkątem Bermudzkim nie różni się w żaden sposób pod względem ilości katastrof samolotów czy statków od żadnego innego akwenu na Ziemi.
Odpowiedź z Cytatem
  #6 (permalink)  
stare 18-11-2009, 19:05
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Reputacja: 10
tabi is on a distinguished road
Postów: 2
tabi is on a distinguished road
Domyślnie

Co do teorii rosyjskich naukowców - skoro statki trafiają na gazy to rozumiem, ale samolot traci orientację, przyrządy nawigacyjne wariują - wątpię aby ta aktywność tektoniczna była powodem znikania wszystkich samolotów i statków..
Odpowiedź z Cytatem
  #7 (permalink)  
stare 21-11-2009, 22:58
Avatar silenthill
Stały Czytelnik
 
Zarejestrowany: May 2009
Skąd: London
Reputacja: 752
silenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to behold
Postów: 107
silenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to beholdsilenthill is a splendid one to behold
Domyślnie

Na świecie takich trójkątów jest o wiele więcej. Dwa z nich znajdują się w Stanach Zjednoczonych, pierwszy odpowiada za tajemnicze zaginięcia, drugi oferuje szerokie spectrum paranormalnych zjawisk.

Trójkąt Bennington uznawany jest za jedno z okien prowadzących do innych wymiarów. Tereny te stały się znane, nie tylko wśród miłośników zjawisk paranormalnych, dzięki serii tajemniczych zniknięć, które miały miejsce w latach 1920-1950.

Nazwa „trójkąt” padła po raz pierwszy z ust Josepha A. Citro, w trakcie programu radiowego w 1922 roku, jako określenie na teren w południowozachodnim Vermont (to stan na północnym wschodzie USA, na północy graniczy z Kanadą, na południu ze stanem Massachusetts), gdzie zanotowano wyjątkowo tajemnicze zaginięcia osób. Większość z nich miała miejsce w rejonie gór Glastenbury i okalających je miasteczek (Bennington, Woodford, Shaftsbury, Somerset), które czasy industrialnej świetności mają już dawno za sobą i dziś są raczej miastami-duchami.
Chociaż o zaginięciach mówi się dopiero od 1920 roku, legendy przekazują historie jakoby Indianie, żyjących kiedyś na tych terenach, uznali Glastenbury za miasto przeklęte, a w lokalnych lasach mieszkały ponoć bestie.

Potwierdzono i udokumentowano sześć przypadków tajemniczych zaginięć. Były to osoby w różnym wieku, od zaledwie 8-letniego Paula Jepsona, do 74-letniej Middie Rivers, co było jedną z przyczyn wykluczenia tezy o seryjnym mordercy. Zniknięca tłumaczy się więc przybyciem UFO, przejściem przez drzwi do innego wymiaru, lub krwiożerczością potwora z lasów.

Ośmiolatek Paul zaginął w październiku 1950 roku. Jego matka, która zarabiała na życie pilnując bydła, twierdziła, że zostawiła na zewnątrz grzecznie bawiącego się syna, a sama udała się do zagrody ze świniami. Gdy chwilę później wróciła, Paula już nie było. Poszukiwania okazały się bezowocne. Middie Rivers spędziła w tych okolicach całe życie. Zniknęła w trakcie spaceru ze znajomymi, wystarczyło, że oddaliła się o parę kroków. Osiemnastolatka Paula Welden zniknęła 1 grudnia 1946 roku również podczas spaceru w górach Glastenbury. Widziała ją para, która szła chwilę za nią. Gdy w pewnym momencie stracili ją z oczu, już nie pojawiła się z powrotem na ścieżce. Dokładnie trzy lata później zaginął 68-letni Jim Tetford, były żołnierz. Jego przypadek jest nad wyraz ciekawy. Choć jechał on autobusem pełnym ludzi, nikt nie widział, aby wysiadał, po prostu zniknął. 14 osób, które jechało z nim do Bennington, nie potrafiło wyjaśnić jak to się stało, chociaż wszyscy zeznali, że widzieli go śpiącego na siedzeniu. Jednak gdy autobus dojechał do celu, Tetforda już nie było. Na siedzeniu został tylko rozkład jazdy, a w bagażniku jego rzeczy.
Nikogo z opisanych wyżej, nie udało się nigdy odnaleźć.

Jedyną, której ciało odnaleziono, była 53-letnia Freida Langer, która również zaginęła podczas spaceru. Od przyjaciela oddaliła się tylko na chwilę, aby przebrać ubrania, po tym jak wpadła do strumienia. Co ciekawe, ciało znaleziono w trawie, w miejscu, które przez siedem miesięcy trwały przeszukiwania.

Trójkąt Bridgewater to w zasadzie „sąsiad” opisanego wyżej. Teren ten rozciąga się w stanie Massachusetts na 520 km kw. Już od czasów kolonialnych istnieją przekazy o paranormalnych zjawiskach, które miały tam miejsce. Świadkami wielu z nich byli pracownicy lokalnej policji i dziennikarze. Trójkąt obejmuje miasta Abington, Rehoboth, Freetown Bridgewater, West Bridgewater, Middleboro, Dighton, Berkley, Raynham, Easton, Lakeville, i Taunton.
W jego centrum znajdują się Bagna Hockomocka (zwane „miejscem gdzie żyją duchy”). To tam, odbyły się jedne z najkrwawszych bitew podczas wojny króla Filipa (konflikt pomiędzy angielskimi kolonistami a miejscowymi plemionami indiańskimi, koniec XVII wieku). Równie krwawą historię mają tereny lasu w Freetown. Zostały zabrane plemieniu Wampanoagów w 1659 roku. Ponoć zjawiska, które teraz nawiedzają mieszkających tam ludzi, to rezultat klątwy (na terenie Trójkąta leży wiele indiańskich grobów). Freetown i okoliczne lasy były świadkami licznych morderstw (w tym na tle satanistycznym) i wyjątkowo wysokiej liczby samobójstw. Znajdowano też okaleczone zwłoki bydła. Przypuszczano, że zwierzęta padły ofiarami jakiegoś kultu.

Wśród dziwnych zjawisk, które co jakiś czas występują w Trójkącie Bridgewater są "spooklights", czyli światła duchów, obserwowane na ternach bagnistych i dziwne dźwięki i światła obserwowane wzdłuż linii kolejowych. Raporty o niezwykłych gatunkach zwierząt datowane są raczej na czasy przedkolonialne, chociaż pojawiają się też współczesne, ponoć widziano aligatory, czarne pantery, olbrzymie węże i żółwie. Z kolei w okolicach Hockomock powtarzały się przekazy o wielkim ptaku przypominającym pterodaktyla. W czerwcu 2002 roku, jedna z mieszkanek Rehoboth usłyszał dziwnie brzmiący i głośny helikopter. Oficjalnie, w pobliżu nie latał wtedy żaden, choć inni mieszkańcy widzieli na niebie, nad drogą nr 44, tajemniczy czarny helikopter. Podobne helikoptery widziano jeszcze kilkakrotnie.

Jednak chyba najbardziej przerażającym zjawiskiem, które występuje w Trójkącie Bridgewater jest „autostopowicz – widmo”. Pojawia się on na drodze nr 44 – z Seekonk do Rehoboth. Przekazy są różne – mężczyzna raz jest schludnie ubrany, innym razem brudny i w potarganych ciuchach. Ale zawsze jest rudowłosy i zawsze ma na sobie koszulę w kratę. Jeden ze świadków twierdził nawet, że potrącił go swoim samochodem gdy autostopowicz- widmo nagle pojawił się na drodze. Jak na widmo przystało, od razu zniknął.



źródło: magda-na-tropie.blog.onet.pl
Odpowiedź z Cytatem
  #8 (permalink)  
stare 24-11-2009, 20:16
Avatar maja
Zniewolona...
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Narnia
Reputacja: 37211
maja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond repute
Postów: 10,910
maja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond repute
Domyślnie

__________________

- Równyś duchowi, coś go pojąć zdolny, nie mnie!
- Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wciąż czyni dobro.

---------------------
Argumentów nie należy liczyć, lecz ważyć.
Zanim zaczniesz pisać ,przeczytaj:
Regulamin
Poradnik,jak dodać zdjęcia/filmy/linki
Kosz-To ,czego widzieć nie chcemy
Ważne!
Ta lektura ,pomoże Tobie uniknąć przykrych niespodzianek-Warto się z nią zapoznać.


Klip reklamowy HCfor.pl
HCfor.pl na Facebook

Ostatnio edytowane przez maja : 18-10-2013 - 17:08
Odpowiedź z Cytatem
  #9 (permalink)  
stare 05-11-2011, 21:58
Avatar Ordon1272
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Olkusz
Reputacja: -45
Ordon1272 can only hope to improve
Postów: 21
Ordon1272 can only hope to improve
Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do Ordon1272
Domyślnie

tam kosmici mają swoją bazę ;d
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Tagi
była, czym, członków, dziwne, gdzie, jeden, jego, jest, które, który, miały, największe, przeciw, przerwa, przez, razie, roku, specjalne, stronie, swoją, warunki, wodzie, wszystko, wypadku, świata


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat
Przeszukaj ten temat:

Zaawansowane Wyszukiwanie
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest włączony
Trackbacks are włączony
Pingbacks are włączony
Refbacks are włączony

Skocz do Forum


Bestiarium