Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor
Zarejestruj się FAQ Lista użytkowników Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane
Witamy na HCFOR.pl - Forum bez tabu!!!
Zapraszamy do rejestracji, która umożliwi korzystanie z wszystkich funkcji naszego forum.
Zapomniałem hasła


Bestiarium
Wróć   Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor > Zjawiska Paranormalne > Niewyjaśnione zjawiska

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat Wygląd
  #1 (permalink)  
stare 12-07-2008, 00:29
Avatar zisk
Founder
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Reputacja: 26935
zisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond repute
Postów: 9,224
zisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond reputezisk has a reputation beyond repute
Domyślnie Tajemnica śmierci Jamesa Dean'a

Był wrześniowy wieczór 1955 r. Alec Guinness, który został wkrótce wielką gwiazdą brytyjskiego filmu i teatru, przybył do Los Angeles, żeby nakręcić swój pierwszy film hollywoodzki pod tytułem Łabędź. Kiedy wraz ze swoją towarzyszką, scenarzystką Thelmą Moss szukał wolnego stolika w restauracji, dwudziestoczteroletni aktor amerykański, ubrany w dżinsy i bluzę, zaproponował, żeby się do niego przysiedli.

Najpierw jednak pokazał im swój niedawno kupiony błyszczący srebrny samochód wyścigowy, Porsche 550 Spyder, z którego był bardzo dumny. Pojazd był rzeczywiście imponujący, ale z niewiadomego powodu Guinness poczuł się nieswojo. Po wielu latach w swojej autobiografii Blessings in Disguise wspominał, że nie mógł oprzeć się uczuciu, że samochód naznaczony jest złowróżbnym piętnem.

Nagle i zupełnie nieoczekiwanie dla samego siebie, jakby wypowiadał cudze słowa, bardzo poważnie poprosił młodego jasnowłosego aktora, żeby nigdy nie wsiadał do samochodu. Kiedy zaczął mówić, spojrzał na zegarek, po czym rzekł: „Jest godzina dwudziesta druga, piątek, 23 września 1955 r. Jeżeli wsiądziesz do tego samochodu, o tej samej porze w przyszłym tygodniu będziesz martwy.

Zaskoczony młodzieniec roześmiał się, a Guinness przeprosił go za swoje dziwaczne zachowanie. Po upływie siedmiu dni, 30 września, tuż przed osiemnastą, jego osobliwa przepowiednia spełniła się: w ciągu kilku godzin Guinnessa i cały świat zaszokowała wiadomość o przedwczesnej śmierci młodego aktora, który zginął na miejscu podczas zderzenia z czarnym Fordem w pobliżu kalifornijskiego miasteczka Cholame, jadąc swoim nowym srebrnym samochodem na wyścig do Salinas.

Jak nazywał się młody aktor? James Dean.

Nie tylko Guinness doznawał dziwnego uczucia na widok samochodu Jimmy'ego. Kilka dni przed ostatnią podróżą Jimmy'ego, jego przyjaciółka Ursula Andress błagała go, żeby nigdzie nie jechał: "Mam złe przeczucia. Nie jedź!" Jimmy prosił ją, żeby mu towarzyszyła, ale odmówiła. Wówczas po raz ostatni widziała go żywego.

To tylko dwa niezwykłe zbiegi okoliczności towarzyszące tragicznej śmierci najbardziej charyzmatycznego aktora wszechczasów. Spodziewano się, że będzie także aktorem największym, ale zginął jadąc niewątpliwie pechowym samochodem. Jimmy był pierwszą ofiarą "klątwy", ciążącej na Porsche Spyder, który dobrze zasłużył na przezwisko „Mały Łajdak", nadane mu przez Deana.

Po śmierci Jimmy'ego, wrak „Małego Łajdaka" kupił właściciel warsztatu George Barris z zamiarem wykorzystania wszystkich części, które ocalały z wypadku. Podczas wyładunku w hali, samochód spadł z platformy i uderzył w nogę mechanika, łamiąc ją. Wkrótce kierowca wyścigowy kupił dwie opony i zamontował je we własnym samochodzie. Podczas jazdy obie opony pękły z niewiadomych powodów, samochód zjechał na pobocze, a kierowca ledwo uszedł z życiem. W październiku 1956 r. „Mały Łajdak" spowodował trzy różne wypadki podczas jednego wyścigu w Pomonie, w Kalifornii. Jego uczestnik, chirurg William Eschrich zamontował w swoim samochodzie silnik „Małego Łajdaka." Cudem uniknął śmierci, kiedy samochód wypadł z zakrętu. W pobliżu toru stał wówczas policjant Bob Miller. Kolo samochodu Eschericha, oderwane podczas wypadku, uderzyło go w twarz. Lekarz Troy McHenry nie miał niestety tyle szczęścia, ile Escherich i Miller. W trakcie wyścigu stracił panowanie nad kierownicą swojego samochodu, w którym zamontowano części z auta gwiazdora, uderzył w drzewo i zginął na miejscu.

Kilka miesięcy później kierowca ciężarówki George Barkuis przewoził „Małego Łajdaka". Jego ciężarówka zjechała na pobocze. Kierowca uniknął śmierci, wypadając z kabiny, ale już po chwili dosięgnął go zły los. Przeklęty samochód spadł z platformy i zabił go na miejscu. Później „Mały Łajdak" stał wśród innych samochodów w warsztacie, który spłonął z niewiadomych przyczyn. Zniszczeniu uległy wszystkie samochody, oprócz auta Deana, które wyszło z pożaru bez szwanku.

W 1960 r. samochód przewożony pociągiem do Barris po pokazach w Miami zniknął bez śladu, prawdopodobnie skradziony. Czy w ten sposób zakończyły się katastrofy spowodowane przez przeklętego „Małego Łajdaka"? Nie wiadomo. Co stało się ze złodziejem? Czy żył długo, ciesząc się nieuczciwie zdobytym trofeum, otoczonym złą sławą?
Po śmierci Jamesa Deana krążyły niemal niezliczone, nie potwierdzone i sensacyjne historie. Znaleźli się ludzie, którzy twierdzili, że Jimmy nawiązał z nimi kontakt ponadzmysłowy i opowiedział, że wcale nie zginął, lecz odniósł szpecące rany. Podobno potajemnie przewieziono go do kliniki i poddano operacji plastycznej. Widywano nawet jego ducha, prowadzącego widmo „Małego Łajdaka" przeklętą drogą w pobliżu Cholame i powtarzającego bez końca tragiczny wypadek. Rzekomo słyszano wówczas dźwięki towarzyszące katastrofie. Kto chce, niech wierzy.

Niewątpliwie natomiast Jimmy słynął z niezwykłego dowcipu i czarnego humoru. Lubił zadziwiać i szokować. W lutym 1955 r. fotograf Dennis Stock towarzyszył mu podczas odwiedzin w Fairmount w stanie Indiana, gdzie przyszły aktor spędził dzieciństwo. Jimmy postanowił wówczas pozować do fotografii w otwartej trumnie w salonie pogrzebowym Hunta. Na zdjęciu wykonanym prze innego fotografa, Sanforda Rotha, Jimmy trzyma głowę w pętli i zwisa bezwładnie niczym wisielec z przetrąconym karkiem. Zapewne to tylko ponury zbieg okoliczności, że Jimmy znów powrócił do Fairmont już martwy i sfotografowano go w trumnie w tym samym zakładzie pogrzebowym. Tym razem jednak prawdziwa była i śmierć, i złamany kręgosłup.

Zwięzły, ostry jak brzytwa dowcip Jimmy'ego łączył się z upodobaniem do rozmyślania i analiz. Aktor pozostawił po sobie wiele celnych obserwacji, ale nic nie dorówna zaimprowizowanej wypowiedzi podczas wywiadu telewizyjnego, którego celem było propagowanie bezpieczeństwa na drogach. Jim zasiadł przed kamerami niespełna dwa tygodnie przed śmiercią. Na koniec wywiadu dziennikarz poprosił go o radę dla widzów. Jimmy zmienił pierwotny scenariusz wywiadu i powiedział: „Jedźcie ostrożnie. Dzięki temu możecie ocalić moje życie!" To przerażające i niewiarygodne, że ostatnie słowa wypowiedziane na ekranie okazały się tak prorocze!

Ostanim filmem, który nakręcił Jimmy był Olbrzym. Ten fakt ma związek z niemal groteskowym wydarzeniem towarzyszącym śmierci aktora. Ludzie doznali szoku na wieść, że twarz martwego Jimmy'ego wydobytego z wraku po wypadku była twarzą starca. W końcowych scenach Olbrzyma Jim grał starego już i zniszczonego Jetta Rinka. Charakteryzatorzy filmowi osiągnęli pożądany efekt, goląc włosy na czole Deana. "Wysokie czoło" bardzo go postarzało. Jimmy wyruszył na wyścig do Salinas w siedem dni po zakończeniu zdjęć do Olbrzyma. Nie odrosly mu jeszcze włosy. To ironia losu, że aktor, który zapisał się w pamięci potomnych jako "wybraniec bogów, który umarł młodo", zginął przedwcześnie wtedy, kiedy wyglądał jak starzec.

Jimmy powiedział kiedyś: „Czuję, że w życiu są wydarzenia, których nie możemy uniknąć. Zachodzą niezależnie od naszej woli, ponieważ tacy już jesteśmy - po prostu ściągamy na siebie nasz własny los, nasze przeznaczenie." Za życia największą namiętnością Jimmy'ego były walki byków. Miał nawet w swojej kolekcji prawdziwą zakrwawioną muletę matadora. Okrutny przypadek zrządził, że osobliwa pasja znalazła wyraz w tym, jak zginął. Według Johna Howletta, autora książki James Dean:
A Biography, podczas wypadku Jimmy "nadział się na kierownicę, niczym matador na rogi byka."

autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska



Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons. Serwis Paranormalium.pl jest licencjonowany na warunkach Creative Commons. Możesz wykorzystywać wszelkie materiały pod warunkiem podania ich autora i źródła jako serwisu www.paranormalium.pl
Odpowiedź z Cytatem
  #1.5
Kontekstowy

Avatar Pani Kontekstowa
 
Avatar
Skąd: HCFOR
Wiek: 28
Postów: 760
Tajemnica śmierci Jamesa Dean'a

loading...
 
  #2 (permalink)  
stare 24-02-2009, 20:50
Avatar klus1994
Stały Czytelnik
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Reputacja: 148
klus1994 will become famous soon enoughklus1994 will become famous soon enough
Postów: 225
klus1994 will become famous soon enoughklus1994 will become famous soon enough
Domyślnie James dean i jego "mały łajdak"

Mały Łajdak


Jest rok 1955, Los Angeles. James Dean 24-letni aktor spotyka w restauracji Aleca Guinnessa z towarzyszką i zaprasza ich do stolika. Przed tym jednak pokazuje im swoje nowe, srebrne porsche 550 spyder, które nazywał Małym Łajdakiem.

Guinness, sam nie wiedząc dlaczego, mówi: "jest piątek 23 września 1955 roku, dziesiąta wieczór. Jeśli wsiądziesz do tego samochodu, za tydzień o tej samej porze nie będziesz już żył". Młody aktor śmieje się serdecznie, a speszony Alec przeprasza za swoje zachowanie.

Wieczorem 30 września świat obiegła wiadomość o tragicznej śmierci Jamesa Deana, który zderzył się czołowo z innym samochodem, ginąc na miejscu.

I tak się wszystko zaczęło:
-Po wypadku wrak porsche kupił handlarz częściami samochodowymi, w czasie wyładunku z ciężarówki wóz zsunął się na mechanika, łamiąc mu nogę.
-Jeden z klientów handlarza kupił dwie opony z Małego Łajdaka. W czasie jazdy obie pękły równocześnie. Kierowca ledwo ocalał.
-W październiku 1956 roku, w czasie wyścigu samochodowego ranny zostaje doktor William Eschrid. Jego auto wypadło z zakrętu. Miało zamontowany silnik z porsche.
-W tym samym wyścigu brał udział - i zginął tracąc panowanie nad kierownicą - Troy McHenry. Uderzył w drzewo samochodem z wałem napędowym, wymontowanym z wraku Małego Łajdaka.
-Jakiś czas później w jednym z warsztatów wybuchł wielki pożar, spłonęły wszystkie auta poza resztkami pechowego porsche.
-Następną ofiarą był George Barkius, transportował wrak ciężarówką, gdy niespodziewanie zjechał z drogi, wypadł z szoferki i zginął. Przygnieciony Małym Łajdakiem.


Wydarzenia te ciągnęły się do roku 1960, gdy wrak został skradziony.

Do dziś nie wiadomo, co stało się ze złodziejem...
Odpowiedź z Cytatem
  #3 (permalink)  
stare 24-02-2009, 21:55
Avatar Monis
Senior Member
 
Zarejestrowany: Oct 2008
Reputacja: 590
Monis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to all
Postów: 397
Monis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to allMonis is a name known to all
Domyślnie

To wszystko jest rzeczywiście trudne do wyjaśnienia.
Pechowy samochód, zbieg okoliczności, czy może jeszcze coś innego???
A może te historie nie do końca są prawdziwe? Może rzeczywiście się zdarzyły, ale nie było tam części z "małego łajdaka"? Ciekawe jak bardzo wiarygodne są te informacje...
Odpowiedź z Cytatem
  #4 (permalink)  
stare 26-04-2009, 20:53
Avatar tytus
Czytelnik powracający
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Reputacja: 1
tytus is an unknown quantity at this point
Postów: 63
tytus is an unknown quantity at this point
Domyślnie

monis:
sa prawdziwe czego dowodem jest jego smierc.
Odpowiedź z Cytatem
  #5 (permalink)  
stare 27-04-2009, 00:50
Avatar Logram
Stały Czytelnik
 
Zarejestrowany: Feb 2009
Reputacja: 26
Logram is on a distinguished road
Postów: 105
Logram is on a distinguished road
Domyślnie

ludzie sami obsiali plotkami te auto, a pozniej to juz lawinowo poszly "wypadki z udziałęm Małego Łajdaka"
__________________
Cytat:
Czasami wierzę,że wiecznie mogę tak bezpiecznie wierzyć...
Odpowiedź z Cytatem
  #6 (permalink)  
stare 15-06-2009, 09:13
Avatar ttomula
-HCforowicz-
 
Zarejestrowany: May 2009
Reputacja: 8328
ttomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond repute
Postów: 983
ttomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond reputettomula has a reputation beyond repute
Domyślnie

__________________
Odpowiedź z Cytatem
  #7 (permalink)  
stare 06-07-2009, 14:21
danone
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie

To nie jedyna historia związana z pojazdem należącym do znanej osobistości.Bardzo ciekawe są też losy samochodu,w którym zginął Arcyksiążę Ferdynand w Sarajewie.

Przeklęty samochód.


Było to luksusowe auto. Spowodowało jednak śmierć mnóstwa ludzi, zanim los w końcu policzył się i z nim. Jasnoczerwony sześcioosobowy kabriolet miał niespełna 320 km przebiegu, kiedy dwie osoby z cesarskiej rodziny zawiózł na spotkanie ze śmiercią. Właściwie został on skonstruowany specjalnie dla tej pary z okazji wizyty w małej bośniackiej miejscowości Sarajewo. Zdarzenie to miało miejsce 28 czerwca 1914 roku. Sytuacja polityczna w Europie w każdej chwili groziła wybuchem wojny. Brakowało tylko iskry. Arcyksiążę Ferdynand i jego żona księżna Hohenburg wsiedli do wspaniałego pojazdu, żeby przejechać ulicami Sarajewa. Nigdy nie dowiedziano się, dlaczego nie kazali zawrócić szoferowi po tym, jak rzucono bombę na ich samochód. Bomba odbiła się od drzwi i potoczyła na ulicę. Wybuch zranił cztery osoby z orszaku jadące konno za samochodem. Upewniwszy się, że ranni otrzymują pomoc, książę z małżonką pojechali dalej.

Nastąpiło drugie nie wyjaśnione zdarzenie. Szofer, który doskonale znał Sarajewo, pomylił drogę i wjechał w ślepą uliczkę. Z bramy w zaułku wyskoczył młody człowiek i wymachując pistoletem rzucił się na maskę samochodu, strzelając raz po raz do arcyksięcia i księżnej, którzy zginęli, nim osłupiali strażnicy zdążyli powalić zamachowca na ziemię.

Zamach na parę księżęcą był zapłonem I wojny światowej, którą przypłaciło życiem dwadzieścia milionów ludzi. Po zamachu fatalny czerwony samochód nadal sprowadzał śmierć na tych, którzy do niego wsiedli. W tydzień po wybuchu wojny wybitny dowódca piątego korpusu armii austriackiej generał Potiorek zajął dom gubernatora w Sarajewie; przypadł mu w udziale także czerwony samochód arcy księcia. Nie czekał długo na efekty. Dwadzieścia jeden dni później poniósł klęskę pod Valievo, utracił dowództwo i został odesłany do Wiednia. Wkrótce stał się zrujnowanym wariatem i zmarł w przytułku.

Czerwony samochód przeszedł w ręce innego Austriaka, byłego podwładnego generała Potiorka. Kapitan wkrótce spotkał się ze swoim fatum. Jadąc z dużą prędkością przejechał i zabił dwóch chorwackich chłopów, wpadł na drzewo i kiedy przybyła pomoc, już nie żył. Był właścicicielem samochodu przez dziewięć dni.

Po zakończeniu wojny właścicielem samochodu został nowo mianowany gubernator Jugosławii. Doprowadził on wóz do świetnego stanu, lecz miał cztery wypadki w ciągu czterech miesięcy i w ostatnim z nich stracił rękę. Rozkazał więc zniszczyć samochód; jego reputacja była tak zła, że wydawało się, iż nikt nie będzie chciał nim jeździć. Jednak pojawił się nabywca, doktor Srkis, który śmiał się z przekleństwa. Kupił samochód prawie za bezcen. Ponieważ nie mógł znaleźć szofera, postanowił prowadzić auto osobiście. Cieszył się swoim nabytkiem przez sześć miesięcy i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że przekleństwo ciążące na samochodzie było wytworem ludzkiej wyobraźni. Pewnego ranka samochód znaleziono przy drodze; leżał na dachu, a ciało doktora wyrzucone na zewnątrz było zmasakrowane przez przewracający się pojazd. Wdowie po doktorze udało się sprzedać samochód bogatemu jubilerowi. Używał auta przez rok, a później popełnił samobójstwo. Następnym właścicielem był znowu lekarz. Wkrótce jednak opuścili go pacjenci z obawy przed fatalnym samochodem. Odprzedał go więc szwajcarskiemu kierowcy wyścigowemu, który wy startował nim w wyścigu w Dolomitach, podczas którego samochód wpadł na kamienny mur i kierowca zginął.

Czerwone auto wróciło do Sarajewa. Nabył je zamożny rolnik, który dał samochód do naprawy i jeździł nim bezpiecznie przez kilka miesięcy. Pewnego dnia samochód stanął na szosie, więc rolnik przywiązał go do furmanki, żeby przyholować do miasta. Ledwo ruszyli, silnik zapalił, samochód odtrącił wóz i konie, przejechał właściciela i stoczył się do rowu na zakręcie. Zniszczony czerwony pojazd kupił Tiber Hirszfeld, mechanik, który naprawił go i pomalował na niebiesko. Nie znajdując nabywcy jeździł nim sam. Pewnego dnia wiózł sześcioro przyjaciół na wesele. Kiedy z dużą prędkością wyprzedzał inny samochód, uderzył w drzewo; Hirszfeld i czterej pasażerowie zginęli w wypadku. Samochód odnowiono z funduszy rządowych i odesłano do muzeum.

Zabił szesnaście osób. Przyczynił się do wybuchu krwawej wojny. Zniszczyła go dopiero następna wojna - dokonała tego aliancka bomba zrzucona na budynek muzeum, w którym stał.
Odpowiedź z Cytatem
  #8 (permalink)  
stare 16-06-2013, 17:14
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Jun 2013
Reputacja: 28
zombi is on a distinguished road
Postów: 3
zombi is on a distinguished road
Domyślnie

Cytat:
Napisał klus1994 Zobacz post
Troy McHenry. Uderzył w drzewo samochodem z wałem napędowym, wymontowanym z wraku Małego Łajdaka.
Głupia sprawa ale w Porsche 550 Spyder nie ma wału napędowego, może chodziło o wał korbowy? Ale to w sumie też bez sensu, bo wcześniej było napisane, że ktoś tam kupił silnik z tego auta.
Odpowiedź z Cytatem
  #9 (permalink)  
stare 16-06-2013, 18:40
Avatar veldrinn
Senior Member
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Reputacja: 3027
veldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond repute
Postów: 330
veldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond reputeveldrinn has a reputation beyond repute
Domyślnie

Cytat:
Napisał zombi Zobacz post
Głupia sprawa ale w Porsche 550 Spyder nie ma wału napędowego, może chodziło o wał korbowy? Ale to w sumie też bez sensu, bo wcześniej było napisane, że ktoś tam kupił silnik z tego auta.
CICHO!! Psujesz mroczną legendę
__________________
"Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym..."
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Tagi
amerykański, będziesz, była, dziennikarz, jazdy, jego, jest, katastrofy, naszej, nogę, olbrzym, ostatnie, pożaru, przed, różne, samochód, stanie, swoim, słowa, tajemnica, wypadek, wypadki, wypadku, związek, śmierci


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat
Przeszukaj ten temat:

Zaawansowane Wyszukiwanie
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest włączony
Trackbacks are włączony
Pingbacks are włączony
Refbacks are włączony

Skocz do Forum


Bestiarium