Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor
Zarejestruj się FAQ Lista użytkowników Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane
Witamy na HCFOR.pl - Forum bez tabu!!!
Zapraszamy do rejestracji, która umożliwi korzystanie z wszystkich funkcji naszego forum.
Zapomniałem hasła


Bestiarium
Wróć   Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor > Zjawiska Paranormalne > Spirytyzm i Ezoteryka

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat Wygląd
  #41 (permalink)  
stare 14-01-2013, 20:27
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Reputacja: 10
CrimsoN is on a distinguished road
Postów: 5
CrimsoN is on a distinguished road
Domyślnie

Kiedy miałem 15 lat i wracałem z balu do domu o 23 musiałem przejść przez las musiałem być jak najszybciej domu gdyż miałem wyjazd do Krakowa o 24 na baraże w rugby. Na balu było fajnie ekstra jak to gimnazjalista tylko mu w głowie dziewczyny alkohol papierosy i nawet mocniejsze używki wtedy pierwszy raz zażyłem extazy bawiłem się jak nigdy w życiu czułem się jak nowo narodzony w okół mnie widziałem tylko kolorowe światła w głowie mi huczała muzyka dzięki której nie mogłem się powstrzymać od tańca ale cóż przyszedł czas wyjścia z balu gdy wracałem do domu stanąłem przed wielkim lasem w którym bym się zgubił gdybym pierwszy raz w nim był ale że znałem tą drogę którą codziennie przez 3 lata chodziłem i wracałem ze szkoły to już nie było tak strasznie odpaliłem fajka i idę naglę jakieś dziwne odgłosy ostrego oddechu jak pies z wścieklizną słyszałem jakby obok mnie stał rozglądałem się nic nie zauważyłem oprócz wielkiej czarnej postaci stojącej za drzewami byłem przerażony modliłem się żeby to jeszcze była ta tabletka ale bez skutku widziałem jak się zbliża do mnie wiedziałem że już nie żyję aż tu nagle słyszę zduszony śmiech za drzew wyskakują moi znajomi i się śmieją że o mało co nie powyrywali drzew z korzeniami ze szczęścia aż się rozpłakałem a później śmiałem się z samego siebie. Ten żarcik mi zrobiło siedem osób dlaczego? Bo sam ich tak straszyłem że później po nocach nie mogli zasnąć najwyższy kolega który w wieku 14 lat osiągnął już 195cm wzrostu przebrał się za "SlenderMan" dwóch innych puszczali z telefonu ten dziwny oddech a 4 innych pilnowało żebym przeszedł tym lasem. Mała rada na koniec jeśli macie już kogoś straszyć to lepiej uważajcie żeby ta osoba później Ci nie zrobiła takiego numeru. :D
Odpowiedź z Cytatem
  #1.5
Kontekstowy

Avatar Pani Kontekstowa
 
Avatar
Skąd: HCFOR
Wiek: 28
Postów: 760

loading...
 
  #42 (permalink)  
stare 14-01-2013, 22:11
Stały Czytelnik
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Reputacja: 554
mirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to all
Postów: 228
mirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to allmirekrose is a name known to all
Domyślnie

Wszystko można wytłumaczyć realnie, a to czego co nie mozna, nie powinno nas przerażać, lecz prowadzić do zrozumienia. Energie są wśród nas i nikt temu nie zaprzeczy, nazywane często -duchami
Odpowiedź z Cytatem
  #43 (permalink)  
stare 31-01-2013, 20:50
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Reputacja: 10
DonTeTe is on a distinguished road
Postów: 1
DonTeTe is on a distinguished road
Domyślnie

Moja historia nikogo nie powali, ale kilka lat temu ze znajomymi rozmawialiśmy o tym, czy wierzymy w duchy i co myślimy o ich przywoływaniu - część z nich nie wierzyła, część stwierdziła, że boi się próbować... na końcu imprezy (byliśmy trzeźwi ;p) została nas trójka... no i zaczęliśmy zabawę z pentagramem, świeczkami itd (jakiśportal internetowy nam pomógł ;p)... po kilku minutach obudził się mój kot (który potrafił wiecznie spać) i zaczął chodzić w około pokoju i miauczeć tak jakby miał do nas pretensje o to co robimy... po kilku minutach był tak przerażony, że przerwaliśmy "zabawę" - kot miał wytrzeszcz oczu i był wyraźnie pobudzony... my natomiast nic poza kotem nie zauważyliśmy stąd uważam że jest wiele racji w tym, że koty to niezwykłe zwierzęta i widzą wiele więcej niż my... a duchy najwyraźniej istnieją, a pokazują się nam tylko jeżeli mają jakiśważny powód, a nie na zawołanie
Odpowiedź z Cytatem
  #44 (permalink)  
stare 13-05-2013, 16:41
Avatar JustMe
Czytelnik
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Skąd: Trójmiasto
Reputacja: 166
JustMe has a spectacular aura aboutJustMe has a spectacular aura about
Postów: 46
JustMe has a spectacular aura aboutJustMe has a spectacular aura about
Domyślnie

Zdrowy rozsądek mówi mi, że czegoś takiego jak duchy nie ma. Ale zamiłowanie do horrorów, strasznych historii (a także chyba po prostu do tego typu strachu) i bujna wyobraźnia sprawiają czasem, że skojarzenie o obecności duchów pojawia się w niektórych sytuacjach.

Zanim doświadczenia własne, to najpierw zasłyszana historia. Rodzina mojej babci, nie wiadomo dokładnie skąd, sprowadziła się kilka ładnych pokoleń temu na Mazowsze. Mieszkali w czymś na kształt dworku z zabudowaniami gospodarczymi, jednak bez zwierząt. I mniej więcej wtedy wytworzyła się rodzinna historia, strasząca przez kilkanaście dziesiątek lat. Mianowicie pewnego dnia moja przodkini, zauważyła (podobno) wychodzącą z jednego z budynków krowę. Zdziwiła się mocno, no bo przecież oni zwierząt nie posiadali. Krowa przeszła przez podwórze i sad i zniknęła. Następnego dnia zmarł jej stary już i schorowany mąż. Historia z krową powtarzała się (podobno) jeszcze kilka razy (oczywiście w dość sporym odstępie czasowym) dzień przed śmiercią najstarszego mężczyzny w rodzinie.

A teraz historie własne. Pierwsza z oczywiście całkowicie sensownym wyjaśnieniem, ale strachu było tyle, że ho ho! Miałam wtedy jakieś 13 -14 lat. Latem do jednego miejsca zjeżdżała się często cała rodzina, zwłaszcza w okolicach urodzin mojego taty, nie inaczej było i wtedy. Tamtej nocy, ja i moje kuzynki. siedziałyśmy w ogrodzie opowiadając sobie historie o duchach (co uwielbiałyśmy) i rozmawiając na tysiące innych tematów. W tamtej chwili też już o żadnych strasznych rzeczach nie mówiłyśmy, jednak nastrój grozy ciągle nam towarzyszył. W pewnym momencie jedna z kuzynek zamarła w pół słowa z przerażeniem w oczach. Wszystkie zamilkłyśmy wyczekując co się stanie i próbując usłyszeć lub zobaczyć to, co ja tak przeraziło. I nagle usłyszałyśmy przeraźliwy krzyk/pisk z oddali. Wszystkie poderwałyśmy się z wrzaskiem na równe nogi i uciekłyśmy do domu w akompaniamencie tych przerażających krzyków Owy dźwięk musiał wydawać zwykły... lis. One naprawdę potrafią się strasznie drzeć, coś jakby połączenie wrzasku niemowlęcia z kotem.

Inna historia miała miejsce, kiedy miałam ok. 17 lat. Wieczorem wybrałam się z kuzynka na spacer. To był jedyny prześwit ładnej pogody tamtego dnia - poza tym cały czas było wietrznie i burzowo. Cały czas gdzieś za/przed/obok nas pojawiał się ten sam dziwny mężczyzna, który czasem przystawał, patrzył upiornym wzrokiem, albo robił coś, co wyglądało, jakby czytał sobie z ręki. Wyprzedzał nas na chodniku a potem nagle pojawiał się gdzieś obok nas. Zaczęłyśmy się już naprawdę bać (ach ta nasza wyobraźnia!) i postanowiłyśmy wracać do domu. Mężczyzna podążał za nami. Odwracałyśmy się kilka razy, by to sprawdzić. W końcu odwróciłyśmy się i już go nie było, patrzymy znów przed siebie... a on jest kilka kroków przed nami! Przechodziłyśmy wtedy obok cmentarza z kilkoma bramami i furtkami, widocznie wszedł gdzieś za nami, przeszedł szybciej do przodu i wyszedł przed nami. W końcu z jednej z furtek wyszedł ksiądz, tajemniczy mężczyzna gdzieś zniknął, a do domu wróciłyśmy już bez większych przygód. Moja kuzynka mieszkała obok mnie, jednak ja w domu byłam tamtej nocy sama i muszę przyznać, że trochę się bałam, zwłaszcza, że rozpętała się burza z silnymi podmuchami wiatru i przez jakiś czas nie było prądu. Oczywiście zamknęłam wtedy też na klucz "straszny pokój", o którym za chwile napiszę. Jednak wtedy czułysmy się tak, jakby faktycznie przeeśladował nas duch.

"Straszny pokój" to po prostu największy pokój w moim domu rodzinnym, pierwotnie i obecnie pełniący rolę salonu, w którym przez około półtora roku przed śmiercią mieszkała moja babcia, była ona po drugim wylewie, całkowicie sparaliżowana, wymagała ciągłej opieki.W owym pokoju babcia również zmarła, gdy miałam 16 lat. Przez jakiś czas pozostawał on pusty po tym, jak babcia zmarła. Pokój ma podwójne przeszklone drzwi (szybki jak w drzwiach do łazienki, jednak na całej wysokości drzwi). Wchodzi się do niego z kwadratowego hallu, na lewo jest korytarz do części sypialnianej domu, a na prawo jadalnia, pełniąca wtedy rolę salonu i kuchnia.
Czasem, już po śmierci babci, zdarzało się, że kiedy szłam przez hall ze swojego pokoju np do kuchni, drzwi do pokoju były zamknięte, a światło zgaszone (co jest logiczne, bo nikt go nie używał przez jakiś czas), zaś kiedy już szłam z powrotem światło się paliło, albo drzwi były otwarte. Ja prowadzę raczej nocny tryb życia i wtedy też tak było, więc takie sytuacje zdarzały się głownie nocą, co sprawiało, że tym bardziej były przerażające. Czasem wydawało mi się też, że słyszę kroki na korytarzu, albo otwieranie drzwi do tamtego pokoju. Miewałam też wrażenie, że słyszę jęki babci (Ona w tym ostatnim okresie życia nie mogła już mówić, czasem wydawała tylko takie właśnie jęki).
Kiedyś nocowały u mnie koleżanki (także już po śmierci babci) i jedna z nich weszła do tamtego pokoju, ponieważ była przekonana, że ktoś ją z niego woła, a światło w nim było zapalone, podczas gdy wszystkie inne osoby przebywały w innej części domu. W tamtym okresie często się bałam przechodząc nocą przez hall, zwłaszcza przy zgaszonym świetle, kiedy np skończyłam oglądać telewizje i szłam spać - gasiłam zawsze wszędzie światło, bo inni domownicy często już wtedy spali. Starałam się robić to jak najszybciej i jak najprędzej wejść do swojego pokoju i zamknąć za sobą drzwi. Gdy byłam sama w domu często zamykałam drzwi do tamtego pokoju na klucz. Nie wiem, czemu taki lęk wywoływał we mnie ten pokój. Wiem, że nic tam się nie mogło dziać i to musiały być moje przywidzenia i przesłyszenia , ale wtedy naprawdę się bałam.

Na koniec już ostatnia historyjka, może nie jest związana z duchami, ale też podniosła mi na moment porządnie adrenalinę :D Oglądałam kiedyś w swoim pokoju jakiś horror, po jego zakończeniu miałam już iść spać, ale skończyła mi się woda, więc postanowiłam pójść jeszcze po kolejna butelkę. Woda zawsze stoi w spiżarni, do której wchodzi się z kuchni. Jest to malutkie pomieszczenie z równie małym oknem na wprost drzwi. Oczywiście idąc tam zapalałam światła i na korytarzu, w kuchni i w samej spiżarni. Weszłam do środka, nie zamykając za sobą drzwi, było lato, więc okna były pouchylane w rożnych pomieszczeniach w domu, co powodowało przeciągi (BTW. mój rodzinny dom jest dość duży więc takie przeciągi powodują naprawdę upiorne świsty powietrza ). Wzięłam wodę odwracam się do wyjścia i w tym samym ułamku sekundy podmuch wiatru zatrzaskuje z hukiem drzwi i gaśnie prąd. Myślałam, że serce mi wyskoczy! Pobiegłam szybko do swojego pokoju i już z niego nie wyszłam, chociażby po to, żeby pogasić światło.
Odpowiedź z Cytatem
  #45 (permalink)  
stare 14-05-2013, 11:02
Podglądacz
 
Zarejestrowany: Mar 2012
Reputacja: 10
donkamillo93 is on a distinguished road
Postów: 2
donkamillo93 is on a distinguished road
Domyślnie takie moje opowiadanie

W sumie to ta historia nie przytrafiła się strikte mnie ale jest trochę powiązana ze mną i moją rodziną więc ją tu dodam bo jest dość interesująca :D

Jakieś dwa lata temu zmarł mój dziadek, który mieszkał z babcią w mieszkaniu w bloku. Babcia z racji tego iż dziadek nie żyje a dawała mu bardzo w kość za życia ;P i do tego wierzy w duchy bała się mieszkać sama w mieszkaniu więc wraz z rodzicami postanowiliśmy aby zamieszkała z nami w domu. Po pewnym czasie wraz z rodzicami do gadałem się, że ja pójdę mieszkać sam do mieszkania a babcia bedzie mogła wtedy zająć mój pokój, który jest większy, że już miałem lat 19 to przecież mogłem sam o siebie zadbać. No i tak się stało przeprowadziłem się. Osobiście raz tylko przytrafiło mi się slyszeć jakby z pokoju dziadka dobiegał odglos skrzypiącego fotela tego, na którym za życia tak lubił siedzieć przed telewizorem, ale jakoś bardzo mnie to nie przeraziło bo w duchy nie wierze. Kilka dni po tym zdarzeniu z rodzicami wpadlismy na pomysł że pokoj dziadka mozna wynająć i tak się stało wprowadziła się grupa 3 studentów i tak sobie w 4 mieszkaliśmy i tu sie zaczeło dziać jaja..to było miesiąc przed rocznicą śmierci dziadka..studenci codzień zgłaszali mi dziwne zjawisko, że zegar na ścianie zatrzymuje się o 15;30 a to akurat była godzina zgonu dziadka a oni nie mogli tego wiedzieć bo nikt im o tym nie mówił! i tak dzień w dzień to się działo..ale w dzień rocznicy śmierci o godzinie jego smierci dopiero zaczeły sie dziać dziwne rzeczy..akurat nie było mnie w tedy w domu bo byłem wraz z rodziną na cmentarzu..po powrocie pod blokiem zastałem roztrzęsionych studentów, który odrazu powiedzieli ze juz nie chcą wynajmować tego pokoju, ale dlaczego? odpowiedź była taka o godzinie 15:30 znowu zegar sie zatrzymał ale dodatkowo spadł ze ściany i sie roztrzaskał w to moge uwierzyć bo znalazłem ten zegar rozbity na podłodze, ale to nie koniec..z relacji studentów wynikalo że telewizor w pokoju dziadka sam sie włączył i w pokoju zrobiło się strasznie zimno..nie wiem czy to prawda czy nie ale studenci byli serio przerażeni! na drugi dzien juz ich nie było a po tygodniu ja sam wróciłem do domu rodziców bo babcia stwierdziła że skoro takie rzeczy sie wydarzyły to ona chce być przy dziadku bo jest mu to winna za to ze nie była dobrą żoną..i tak sie to skonczylo..
Odpowiedź z Cytatem
  #46 (permalink)  
stare 15-05-2013, 10:33
Podglądacz
 
Zarejestrowany: May 2012
Reputacja: 10
plewka06111 is on a distinguished road
Postów: 5
plewka06111 is on a distinguished road
Domyślnie

W wieku około 6 lat w nocy przyszła do mnie uśmiechnięta kobieta wyciągała ręke, patrzyła sie, serdecznie uśmiechała rano opowiedziałam mamie o tej Pani kilka dni później u cioci pokazały mi zdjęcie tej ''Pani" to była moja Babcia która zmarła gdy moja mama miała 3 lata. Była u mnie w tym samym swetrze co na zdjęciu. Widziałam jeszcze kilka razy ''kogoś'' lub przez miesiąc codziennie o 2 w nocy odwiedzał nas mój dziadek.
Odpowiedź z Cytatem
  #47 (permalink)  
stare 17-05-2013, 01:00
Avatar Ush
Ush Ush jest nieaktywny
Senior Member
 
Zarejestrowany: Aug 2012
Skąd: Polska Ż
Reputacja: 2751
Ush has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond repute
Postów: 665
Ush has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond reputeUsh has a reputation beyond repute
Domyślnie

Nie ma duchów. Jest fizyka.
__________________
Strzeż się tej krainy grzybów, choć słoneczna kusi łąka.
Kto swe kroki tam skieruje, temu jeno płacz, rozłąka.
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Tagi
bardzo, była, było, czym, dalej, duch, dziwny, gdzie, jeszcze, mnie, może, osób, przez, przypadek, razie, również, sobie, szczęścia, tego, temat, zamknięte, zawsze, zdanie, świat, światopogląd


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat
Przeszukaj ten temat:

Zaawansowane Wyszukiwanie
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest włączony
Trackbacks are włączony
Pingbacks are włączony
Refbacks are włączony

Skocz do Forum


Bestiarium