Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor
Zarejestruj się FAQ Lista użytkowników Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane
Witamy na HCFOR.pl - Forum bez tabu!!!
Zapraszamy do rejestracji, która umożliwi korzystanie z wszystkich funkcji naszego forum.
Zapomniałem hasła


Bestiarium
Wróć   Katastrofy, egzekucje, mutacje, śmiertelne wypadki, perwersje - forum bez tabu - HcFor > History Corner > Starożytność, Średniowiecze

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat Wygląd
  #1 (permalink)  
stare 18-06-2009, 14:25
Avatar Kapsaicyna
Moderator
 
Zarejestrowany: May 2009
Skąd: Tarnów
Reputacja: 14800
Kapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond repute
Postów: 1,305
Kapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond repute
Domyślnie Polowanie na Czarownice w Polsce

POLOWANIE NA CZAROWNICE

W całej Europie 60 tysięcy kobiet i mężczyzn padło ofiarą polowań na czarownice. W Polsce – która w świadomości wielu uchodzi za państwo bez stosów – płonęły one także. Jak do tego doszło?


...


O czym myślała Jadwiga Macowa, patrząc, jak kat ścina głowę jej córki? Co czuła potem, widząc jak płomienie stosu trawią zwłoki dziewczyny? Może nie czuła już nic – skatowana, udręczona torturami, nieświadoma, co się wokół niej dzieje? A może z przerażeniem zastanawiała się, jak zniesie ból, gdy ogień dosięgnie najpierw jej nóg, a potem zacznie ogarniać resztę ciała? I czy wybaczyła swojemu dziecku, że z taką łatwością oskarżyło ją o namawianie do zbrodni?

13 sierpnia 1688 r. do sądu wójtowskiego w Wiśniczu przybyli Wojciech Mach i Zofia Skrzynecka, mieszkańcy Łapczycy, złożyć doniesienie na Jadwigę Macową i jej córkę. Oskarżali je o czary i rzucanie uroków. Mach był świadkiem, jak Macowa wlazła na chałupę i na niej siedziała. Podsądna nie potrafiła przekonująco wyjaśnić, dlaczego to robiła. Choć zapewniała o swojej niewinności, nikt nie wierzył, że z chorobą bydła nie miała nic wspólnego. Naznaczona na męki mistrzowi w końcu przyznała, że siedziała na dachu dlatego, żeby powódź beła. Kat widać znał się na swoim fachu, skoro Macowa opisała nawet, jak wzięła wody konewkę i kropieła po kalenicy i po ziemi, mówiąc diable, czarcie biorę cię na pomoc. Dopomóż że mi, żeby beła powódź, a na naszy sucha. To wystarczyło, by kobietom udowodniono winę. Dziewczyna, która dobrowolnie przyznała, że ją matka zepsowała i wodzieła po granicach z drugiemi…, została ścięta, a potem spalona. Macowa musiała przyglądać się jej egzekucji, a potem sama żywcem spłonęła na stosie.

Procesy o czary rozpowszechniły się w Polsce w XVI w. Od tamtego czasu przez kraj przetoczyło się kilka fal nagonek na czarownice i czarowników: W XVII stuleciu związane były z kontrreformacją. Doktor Małgorzata Pilaszek w swej pracy Procesy czarownic w Polsce w XVI––XVIII w. Nowe aspekty wskazuje, że kluczem do poznania mechanizmów polowania na czarownice jest zrozumienie mentalności dawnego społeczeństwa. Otóż z jednej strony potęgi piekielne były w mniemaniu ówczesnych nader realnym niebezpieczeństwem, a z drugiej niemal każdy parał się małą magią, aby zabezpieczyć się przed różnymi nieszczęściami. Na początku z reguły była plotka. Czarownicą lub czarownikiem mógł zostać każdy. Osoba posądzana o szkodzenie za pomocą czarów mogła być młoda lub stara, biedna albo bogata, mogła zachowywać się w sposób społecznie akceptowany lub wyróżniać się na tle lokalnej obyczajowości. W 80–90 proc. przypadków posądzenia o czary dotyczyło kobiet, które uważano za „naczynia pełne demonów”. Znachorki, zielarki, mądre i doświadczone wiejskie baby, do których przez wieki chodzono po poradę w chwilach rozterki, bardzo łatwo było obwinić o wszelkie nieszczęścia i klęski, które dotykały ludzi.

Diabeł zwykle był „mężczyzną”, a czarownice oddawały mu się seksualnie. Wierzono, że uwiedzione przez czarta kobiety zdolne były do największych zbrodni. W Nowem na Warmii zachowała się, znajdująca się dziś w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy, księga zawierająca XVII-wieczne protokoły spraw sądu ławniczego przeciwko osobom szkodzącym czarami. Opisano w nich m.in. proces Elzy Kucharczykowej alias Zarębiny. Stanęła ona przed sądem oskarżona przez mieszczanina Jana Kolberka, który twierdził, że doświadczył szkód w następstwie czarów rzuconych przez tę kobietę i jej pomocnika diabła. Ponieważ oskarżona nie przyznała się do winy, została poddana próbie wody – związano ją i wrzucono do Wisły. Kilka warstw spódnic utrzymywało Kucharczykową na powierzchni. Nie poszła na dno, więc uznano, że pomagał jej diabeł. Wzięto wtedy nieszczęsną na tortury. Najpierw jednak trzeba ją było przygotować.

Kiedy miano czarownice i czarowników próbować torturami, kaci, zabobonnicy i guślarze wielcy, golili im najprzód włosy wszędzie, gdziekolwiek te ozdoby i zasłony ludziom natura dała, powiadając, iż w włosy diabeł się kryje i nie dopuszcza czarownicy lub czarownikowi wyznania i że ukryty w włosach za niego lub za nią cierpi, biorąc za przyczynę takowego mniemania owo ciche i spokojne tortur wytrzymowanie, wyżej wyrażone, z mdłości i upadku z gruntu na siłach pochodzące, nie z łaski diabła, któremu się jako zdrajcy i nieprzyjacielowi ani śniło cierpieć za człowieka. (Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III).

Kucharczykowa szybko przyznała się do zażyłości z diabłem o imieniu Kasper, do bywania na Łysej Górze, a także czynów, których nawet jej nie zarzucano. Wskazała też inne kobiety parające się czarami. Na stosie odwołała zeznania. Jej ostatnie słowa brzmiały: Widzę, że na tamten świat idę, nikogo na sumienie ani duszę biorę. Był to prawdziwie szlachetny i wiele znaczący gest, bo Kucharczykowa uratowała w ten sposób przed stosem kolejne osoby. Bliskość płomieni nie zawsze skłaniała jednak do odwoływania oszczerczych oskarżeń, zwłaszcza że skazani na tak potworną śmierć czasem mieli prawo żywić do sąsiadów urazę. Stojąc na podpalonym stosie w Szczercowie, na pytanie księdza, czy przez wzgląd na Pana Boga Ukrzyżowanego odpuszcza ludziom grzechy, skazana Jagnieszka odparła: Jebał ich pies.
rey, uprawianie czarów, pobrzmiewające jak uwertura do podpalania stosów, po raz pierwszy użyto w sądowym dokumencie przy okazji procesu w Lucernie w 1419 r., grubo ponad pół wieku przed wydaniem przez papieża Innocentego VIII „bulli przeciwko czarownicom”: Summi desiderantes affectibus (1484). Trzy lata później dominikanin Heinrich Kramer opublikował wspartą autorytetem inkwizytora Nadrenii Jacoba Sprengera książkę Młot na czarownice (Malleus Maleficarum), potępioną zresztą przez papieża Aleksandra VI. Dzieło przekonywało o realności zagrożenia wyczynami osób pozostających w zmowie z szatanem i pomagało je rozpoznać. Jeśli np. ktoś kręci przy drodze postronki z piasku, należy się spodziewać, że nie robi tego ku chwale Bożej, a wręcz przeciwnie. Młot na czarownice, napisany z maniackim zacięciem, do 1520 r. doczekał się aż 14 europejskich wydań, a sam Kramer jako inkwizytor przyczynił się do skazania na śmierć ok. 200 kobiet posądzonych o czary. Natrafiał przy tym niekiedy na opór władz świeckich i kościelnych, choćby biskupa Innsbrucku, który odmówił mu poparcia.

Młot… został przetłumaczony na język polski późno – przez Stanisława Ząbkowica – i wydany w 1614 r. Nie od razu też spotkał się z zainteresowaniem, jakiego spodziewał się tłumacz, który w przedmowie pisał: Rozumiałem być za rzecz potrzebną i pożyteczną opisać zwierzchowny postępek i sposoby, których zażywają czarownice w odprawowaniu swej bezbożności... mając nadzieję, że za tą pracą moją ludziom się oczy na te zbrodnie otworzą i urzędy do odprawowania powinności swojej się pobudzą. Procesy o czary rozpowszechniły się w Polsce dopiero w XVI w., ale ich geneza sięga 1424 r., to jest momentu wydania edyktu wieluńskiego przeciw husytom. Herezję utożsamiono wówczas z czarostwem, które w związku z tym stało się ciężkim przestępstwem. Na fali toczącego się w Polsce sporu o jurysdykcję kościelną między szlachtą a Kościołem procesy te w 1552 r. przeszły pod jurysdykcję świecką i były rozpatrywane głównie przez sądy miejskie. Orzekały one w ponad 80 proc. spraw o czary.

W trakcie procesu i przy orzekaniu w sprawach o czarostwo kierowano się przede wszystkim prawem zwyczajowym, a ono opierało się na wzorach zachodnich. Tortury stosowano wobec osób oskarżonych o wszystkie przestępstwa ciężkie, z wyjątkiem dzieci, osób powyżej 60 lat, ciężarnych i upośledzonych umysłowo. Sytuację zmieniło wydanie w 1532 r. tzw. Caroliny (Constitutio Criminalis Carolina): kodeksu karnego Rzeszy Niemieckiej ustanowionego przez cesarza Karola V. Zgodnie z nim proces inkwizycyjny, w myśl znaczenia słowa inquisitio, oparto na „badaniu i dochodzeniu”. Był to proces tajny i pisemny, w którym sędzia pełnił jednocześnie rolę oskarżyciela, obrońcy i wydającego wyrok. Pozycja oskarżonego sprowadzała się do bycia przedmiotem badań. Sędziowie mieli obowiązek „baczyć na złą sławę”. Ciągnąca się za oskarżonymi opinia parających się czarami znacznie zmniejszała ich szanse na uniewinnienie. W celu uzyskania królowej dowodów, czyli przyznania się do winy, prawo dopuszczało stosowanie tortur, zwanych też „mękami”. A śmierć po takowym procesie równie była przerażająca: W roku 1526 straszne męki zadawano dwiema białogłowom (piekarce z Krakowa i Kliszewskiej ziemiance), jakoby ony Janusza Xiąże Mazowieckie zgładziły ze świata: wkopali słup pod Warszawą y dwa łańcuchy przy nim, którymi je opak za ręce nago przywiązali, y drew koło nich stosami nakładłszy zapalili: piekły się przez cztery godziny, biegając około słupa, a gdy się z sobą zeszły, kąsały ciało na sobie wzajemnie, aż upieczone pomarły”. (Marian Wawrzeniecki, Krwawe widma. Ciekawe procesy, tortury i osobliwe egzekucje, Warszawa 1909).

O faktycznej wierze sędziów w praktyki diabelskie świadczy sposób, w jaki przesłuchiwali oskarżonych. Osobę posądzaną o czary sadzano tyłem do składu sędziowskiego, z zawiązanymi oczami, by nie mogła rzucić uroku spojrzeniem. Jak widać, u podstaw prześladowań leżał strach wynikający z ciemnoty denuncjatorów z jednej strony, a rozsądzających o ich racjach z drugiej. Postępowanie sądowe o maleficium (czary) dotyczyło odbierania mleka, uśmiercania zwierząt urokiem, sprowadzania chorób i kalectwa, niszczenia plonów za pomocą deszczu lub gradobicia, zabijania dzieci, bezczeszczenia zwłok. W czarach upatrywano przyczyny większości niedomagań i nieszczęć, na co wskazuje XVII--wieczny zapisek polskiego pamiętnikarza: Ledwom nie umarł, czy z przepicia, czy z uroków.

Historycy próbują dziś oszacować liczbę osób osądzonych i straconych w trakcie „polowań na czarownice”, które dla poszczególnych obszarów Europy znacznie różnią się co do czasu występowania. W przypadku Starej Rzeszy przyjmuje się, że na skutek wyroków skazujących w procesach o czary zginęło 25 tys. osób, to jest niemal połowa czarownic straconych w Europie, których liczbę szacuje się na 60 tys.

W XVII-wiecznym meklemburskim Glasewitz Annę Polchow od dawna obwiniano o wszelkie nieszczęścia, jakie dotknęły wieś. Wszyscy wiedzieli, że jest winna śmierci co najmniej dwóch osób, a na inne dwie sprowadziła choroby. Do tego ma na sumieniu 42 konie, dwa źrebaki, wołu, siedem świniaków, krowę i cztery cielaki. Mimo to prawnicy z Rostocku nie dawali wiary oskarżeniom, bo nie było świadków jej magicznych praktyk. Jednak pewnego lutowego poranka 1623 r. Chim Stolte, stojąc na miedzy dzielącej go od sąsiedniego gospodarstwa, zauważył we mgle jakąś postać, która wylewała zawartość garnka na jego ziemię. Z pewnością z jakimś diabelskim zamiarem. Stolte rzucił się w pogoń za kobietą, ale ta zniknęła równie szybko, jak się pojawiła. Mieszkańcy wsi po śladach stóp od razu dotarli do domu Anny Polchow. Wreszcie mieli dowód! Wiedźmę należało spalić.

Procesy o czary stały się środkiem załatwiania sporów i czerpania zysków. Zdawał sobie z tego sprawę jezuita Friedrich Spee von Langenfeld, przeciwnik prześladowania czarownic, który w 1631 r. napisał Cautio criminalis (Ostrożność w procesach karnych, rozprawę formułującą zasadę in dubio pro reo – wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego). Zaangażowany osobiście w walkę z absurdem więzienia, torturowania i skazywania na śmierć z powodu plotek, pomówień i wymysłów, jezuita prawdopodobnie nigdy nie dowiedział się, że ofiarą nagonki na czarownice padła jego ciotka Anna Spee, mieszkanka Bruchhausen w Nadrenii. W 1631 r. została stracona za udział w sabacie czarownic, do którego przyznała się po torturach – nakłuwaniu „diabelskich” znamion.

Jak wytłumaczyć masowe uczestnictwo gapiów w publicznych egzekucjach? Zachowane opisy drastycznych sytuacji wskazują na obojętność tłumu. Dr Małgorzata Pilaszak w pracy o procesach czarownic w Polsce przytacza przypadek egzekucji przez ćwiartowanie na rynku w Krakowie w 1564 r., podczas której kat i gapie pozwalali sobie na żarty dotyczące anatomii straceńca. Z płonącymi stosami można się oswoić, a w pewnych okolicznościach nawet traktować je jako rozrywkę niewywołującą współczucia. – Uczestnictwo w egzekucjach stało się społeczną normą. Obserwowanie unicestwienia zła, dla ówczesnych ludzi realnego, mogło przynosić ulgę przez zmniejszanie poziomu lęku – mówi psychiatra Monika Gajdzik.

Jak to możliwe, że w Europie tak wielu chrześcijan, wierzących przecież we wszechmoc Boga, uległo lękowi przed czarami, co doprowadziło przed sąd około 110 tys. ludzi? Wiara w czary zakorzeniła się w znacznej części chrześcijańskiej Europy m.in. na skutek nieodrzucenia do końca mentalności politeistycznej, co dobrze ilustruje powiedzenie „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Zabobony, w tym zajmowanie się czarami, wzmogły się w XIV w., pod wpływem nawracających epidemii dżumy, która uśmierciła czwartą część ówczesnej populacji Europy. Uaktywniły się wówczas praktyki czarowskie i ożyły pogańskie lęki.

Jacek Salij, kierownik Katedry Teologii Dogmatycznej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, zwraca uwagę, że w Kościele zdawano sobie sprawę z pogańskich pozostałości na schrystianizowanych terenach. Świadczą o tym wskazówki dla duszpasterzy zawarte w spisanym ok. 1140 r. Dekrecie Gracjana, pierwszym zaakceptowanym przez Kościół zbiorze prawa kanonicznego autorstwa bolońskiego mnicha z zakonu kamedułów. W trosce o wielkie mnóstwo ludzi oszukanych (...), wierzących, że jest to prawda i w ten sposób odchodzących od prawdziwej wiary, dekret wzywa kapłanów, by z całą mocą głosili po kościołach ludowi Bożemu, że jest to fałsz. Niestety, w praktyce tłumieniu lęku przed czarami towarzyszyło jego podsycanie i ono właśnie zyskało z czasem przewagę i zebrało żniwo.

W Polsce stosunek do posądzeń o czary nie zmieniał się na bardziej krytyczny w szybkim tempie. Dopiero około 1725 r. liczba procesów czarownic spadła o połowę w porównaniu z początkiem XVIII w. Ustalenie rzeczywistej skali polowań na czarownice na terenie dzisiejszego państwa polskiego jest trudne ze względu na zniszczenie większości materiałów źródłowych, jednak należy ją poważnie oddemonizować. Z całą pewnością w dawnej Rzeczypospolitej nie spłonęło 20 tys. czarownic, jak podają szeroko cytowane Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII w. Bohdana Baranowskiego z 1952 r. Oszałamiające liczby podane przez Baranowskiego – 10 tys. skazanych i od 5 do 10 tys. ofiar samosądów– zostały oszacowane na podstawie liczby miast i miasteczek dawnej Rzeczypospolitej. Wybitny historyk, prof. Janusz Tazbir w artykule Liczenie wiedźm (Polityka, nr. 37/2001) stwierdza, że Bohdan Baranowski po wycofaniu się ze swoich wcześniejszych szacunków pisał już jedynie o kilku tysiącach wiedźm spalonych w Rzeczypospolitej. Wyniki nowych badań wskazują, że Polska nie była państwem przodującym w nagonce na czarownice. Odnotowano ok. 770 świeckich procesów o czary w Koronie z okresu od XVI do XVIII w. Oskarżono w nich 1 121 osób, z których blisko połowę skazano na śmierć.



Fala polowań na czarownice opadała w miarę modernizacji ustroju państwowego, w tym zwiększania uprawnień władz centralnych. Jednak nawet idee oświeceniowe nie zmieniły mentalności ludzi doszukujących się przyczyny zła w aktywności wiedźm. W Niemczech dochodziło do egzekucji rzekomych czarownic jeszcze po 1770 r. Natomiast już w 1782 r., gdy w Szwajcarii, w protestanckim kantonie Glarus ścięto mieczem Annę Goldi, dziewkę służebną posądzoną o wprowadzenie czarami szpilek do żołądka córki swojego pana, niemiecka opinia publiczna potępiła proces i skazanie dziewczyny. W Getyndze miejscowa prasa wypadki w Glarus nazwała mordem sądowym.

Ostatnim skazującym wyrokiem za czary, jaki wykonano na dzisiejszych ziemiach polskich, była egzekucja matki czworga dzieci, Barbary Zdunk, na podstawie wyroku sądu pruskiego w Reszlu na Warmii z 1811 r. Mimo że akta tej sprawy trafiły z Reszla do ministra sprawiedliwości w Berlinie, wyrok utrzymano w mocy. Barbara Zdunk spłonęła na stosie. Współczesnemu człowiekowi wiara w czary może się wydawać niepojęta. Ale ślad takiego widzenia świata istnieje w każdym z nas. Bo czyż na pewno obojętnie przejdziemy obok czarnego kota?

. . .


Kod:
źródło: http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/polowanie-na-czarownice/
__________________

Szaleństwo jest jedyną rzeczą, której można zaufać.






"..Bywają chwile, kiedy nawet dla trzeźwych oczu rozumu świat naszego nieszczęsnego człowieczeństwa staje się podobny do piekła; atoli wyobraźnia ludzka nie może, jak Carathis, badać bezkarnie wszystkich jego czeluści..."
Odpowiedź z Cytatem
  #1.5
Kontekstowy

Avatar Pani Kontekstowa
 
Avatar
Skąd: HCFOR
Wiek: 28
Postów: 760
Polowanie na Czarownice w Polsce

loading...
 
  #2 (permalink)  
stare 19-06-2009, 14:52
Avatar Kapsaicyna
Moderator
 
Zarejestrowany: May 2009
Skąd: Tarnów
Reputacja: 14800
Kapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond repute
Postów: 1,305
Kapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond repute
Domyślnie czarownice dzisiaj

CZAROWNICE DZISIAJ


Ilu jest w Polsce neopogan, czynnie zajmujących się magią?, określić nie sposób. Na pewno działa jeden coven - zgromadzenie wiedźm.


Tekst Katarzyny Kobylarczyk z "Dziennika Polskiego" z 18.01.2003

Pachniało cedrem, sosną i rozmarynem. Małgorzata ustroiła ołtarz świerkowymi gałązkami, jemiołą, ostrokrzewem. Zapaliła złote świece, zakreśliła krąg. Kilkadziesiąt kilometrów dalej, w lesie niedaleko Gdyni, jej młodsza imienniczka czekała na wstające słońce. Zimowe przesilenie, z celtycka zwane Yule, jeden z ośmiu sabatów w roku, wypadło z 21 na 22 grudnia.
Tego dnia ożyły mało uczęszczane zakątki. Las, 30 km od Warszawy. Wydmy koło Świnoujścia. Bunkry w pewnym parku. W wielu pokojach, kiedy rodzina poszła już spać, zapłonęły świece. Wiccanie i wiccanki, współczesne czarownice, świętowali sabat.
Wicca pochodzi od staroangielskiego słowa, które oznacza "mądrą kobietę", wiedźmę. To nazwa jednego z największych odłamów neopogaństwa. Jego wyznawcy wierzą, że "wszyscy bogowie są jednym Bogiem, a wszystkie boginie jedną Boginią". Uprawiają też magię.
- Podobno w samym Nowym Jorku jest kilkanaście covenów, czyli zgromadzeń współczesnych czarownic. Bardzo, ale to bardzo niepewne obliczenia sugerują, że w Stanach jest około 300 tys. wiccan, a w Anglii prawie drugie tyle - ostrożnie szacuje Renata Furman, która na temat wicca pisze pracę magisterską w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Ten ruch rozwija się też bardzo dynamicznie w całej Europie Wschodniej. W Rosji działają ponoć nawet wiccańskie świątynie, choć kult ich nie wymaga.

Czarna kotka na ramieniu

Na początku Małgorzata, ostrzem ceremonialnego noża athame, zgodnie z ruchem wskazówek zegara kreśli w powietrzu krąg. Zwracając się w cztery strony świata przywołuje duchy czterech żywiołów. Pali świece, kadzidła, jesienią kładzie na ołtarzu szyszki, liście i owoce jako dar dla Bogini. Zimą przyrządza ciasto z bakaliami, pieczonego indyka, grzane, korzenne wino. Choć wicca nie uznaje za konieczne używanie żadnych rekwizytów, podczas rytuałów Małgorzata posługuje się pucharem oraz szklaną kulą. Znalazła je w india-shopie, odpowiednio - fizycznie i magicznie - oczyściła. Mówi, że najgorzej bywa z ziołami, ale na szczęście można wyszperać je w domowej kuchni.
- Yule to sabat sławiący odrodzenie światła, bo od tej daty dni stopniowo się wydłużają, a noce skracają.
Małgorzata Stefanicka ma 17 lat, uczy się w liceum, gra na gitarze w studium muzycznym. Ubiera się w czerń, "najwyższy z kolorów", symbolizujący siłę i energię. Nosi ochronny amulet z pentagramem. Wiccanką jest od trzech lat.
- Oczywiście, że można być czarownicą w XXI wieku.
Magda, mężatka, 27 lat, na co dzień pracuje w dziale PR dużej polskiej firmy, wiccanką jest od czterech lat, prowadzi też dwie internetowe listy kontaktów wiccańskich.
- Wiedźma to kobieta do szpiku kości, w pełni świadoma siebie, szczęśliwa, że nie jest jak bezwolna łódeczka, która dryfuje bez celu. Tworzę swoimi czarami świat. Wyczuwam go lepiej, silniej. Odczuwam z nim więź. Pogodziłam w sobie oba pierwiastki, żeński i męski. Wicca to spuścizna po czarownicach, które praktykowały przez całe wieki w tajemnicy, z obawy przed prześladowaniem i stosem. Wiele przedmiotów, których używamy w naszych rytuałach odwołuje się do tej tradycji: na przykład różdżka, albo miotła, służąca do oczyszczania.
Dominika, osiemnastolatka z Torunia, najpierw obejrzała "Szkołę czarownic", amerykański film o kilku uczennicach szkoły średniej, które zaczynają parać się magią.
- To taka dziecinna bajeczka, ale właśnie ona pociągnęła mnie do szukania w internecie informacji o wicca i do kupna paru książek - opowiada. - Przyjęło się, że czarownica ma czarne włosy, jest stara, brzydka, potargana, z brodawką na nosie, czarnym kotem na ramieniu i ubiera się w ponure barwy. Ja mam bardzo jasne blond włosy, jestem młoda, nie mam brodawek i ubieram się całkiem kolorowo. Mam za to czarną kotkę, czasem, po domu, chodzę z nią na ramieniu!

Główna czarownica kraju

Zaczęło się od dwóch książek: "Aradii, czyli ewangelii czarownic", wydanej pod koniec XIX wieku, przez etnografa i badacza folkloru Charlesa G. Lelanda i "The Witch-Cult in Western Europe" ("Kult czarownic w Europie Zachodniej") Margaret Murray. Doktor Murray, na co dzień egiptolożka, przeprowadziła analizę zeznań uzyskanych przez Świętą Inkwizycję podczas procesów o czary. Doszła do wniosku, że w średniowiecznej Europie istniał pogański kult, przeżytki religii czczącej boginię i rogatego boga, podobnego do celtyckiego Kernunnosa i greckiego Pana. W ogłoszonej w 1921 r. książce "The Witch-Cult..." i późniejszej "The God of the Witches" ("Bóg czarownic" 1931 r.) utożsamiała prześladowane za czary kobiety z wyznawczyniami pogańskiej religii.
Renata Furman uważa jednak, że obecnie większość polskich wiccan nie wierzy w istnienie ciągłości kultu między czasami pogańskimi, a teraźniejszością.
- Na stosach płonęły przecież chrześcijanki, często niesłusznie oskarżone na podstawie pomówień i zeznań wymuszonych torturami, a nie kapłanki dawnych religii - tłumaczy.
"Małe, rude, w czarnym płaszczu" - przez telefon opisała siebie Katarzyna (na szyi srebrny wisiorek z wiedźmą na miotle), na co dzień studentka informatyki, kopalnia informacji o wicca. (- Tylko proszę nie robić ze mnie głównej czarownicy kraju - zastrzega).
- Wicca nie jest jednorodne. To religia niedogmatyczna, bardzo wiele zależy od indywidualnego podejścia osoby praktykującej - tłumaczyła. - Obecnie, szczególnie w Polsce, jest właściwie tyle nurtów i odłamów, ilu wiccan.
Etyka sprowadza się do jednej podstawowej zasady: możesz czynić co zechcesz, dopóki nie krzywdzisz innego.
- Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. A cokolwiek uczynisz, dobrego czy złego, powróci do ciebie w trójnasób. Wicca wymaga więc sporo dojrzałości i odpowiedzialności za siebie i swoje postępowanie - precyzuje Katarzyna.
Wiccanie świętują 13 esbatów, wyznaczanych fazami księżyca i osiem sabatów zaczerpniętych po części z celtyckiego kalendarza: Samhain, Imbolc, Beltane, Lammas, Yule, Ostara, Litha i Mabon. Praktykują też magię.
- Ale wyłącznie pozytywną, nie czyniącą nikomu krzywdy - zaznacza Katarzyna
__________________

Szaleństwo jest jedyną rzeczą, której można zaufać.






"..Bywają chwile, kiedy nawet dla trzeźwych oczu rozumu świat naszego nieszczęsnego człowieczeństwa staje się podobny do piekła; atoli wyobraźnia ludzka nie może, jak Carathis, badać bezkarnie wszystkich jego czeluści..."
Odpowiedź z Cytatem
  #3 (permalink)  
stare 19-06-2009, 18:18
Avatar fascynator69
...Zonk!!...
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Skąd: Szczecin
Reputacja: 30377
fascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond repute
Postów: 4,175
fascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond reputefascynator69 has a reputation beyond repute
Domyślnie

Przejść obojętnie koło czarnego kota?...Nie!... Trzeba pogłaskać... Powiem więcej - czarne są najładniejsze...
Natomiast co do Wicca... Niektóre żródła szacują ilość wyznawców nawet na 750 tys. - głownie w Stanach i Anglii, ale też w Bretanii czy Skandynawii. Jedno jest pewne - brak ciągłości pomiędzy Celtami, z których rzekomo mieliby się wywodzić, a neopogańskim ruchem Wicca. Mam gdzieś trochę materiałów o tym kulcie, może się dokopie... O ile pamietam - jego inicjatorem był, nudzący się zapewne na emeryturze, angielski oficer kolonialny. A już napewno nic wspólnego nie ma z "czarownicami" palonymi ongiś na stosach. Po prostu do neopogańskich praktyk dorabia się atrakcyjną i intrygującą otoczkę... Wiccanki - szczególnie w Stanach - nie mają lekkiego życia. Wśród elit jest to może moda i pozerstwo, natomiast USA to nie tylko NY czy LA - itp... To także zacofana, tradycjonalistyczna i słabo edukowana prowincja... Tam podpala się domy wiccanek (kilkanaście przypadków), pobicia, ostracyzm towarzyski oraz kilka uczennic relegowanych ze szkoły... - Takie współczesne "polowanie na czarownice"...
W każdym razie, zabawa magią - nawet "białą" - wcale nie jest zabawna... Wiem coś o tym, ponieważ czas jakiś - nazwijmy to eufemistycznie - "studiowałem" zagadnienie... I tak się dziwnie składa, że dużo łatwiej - o wiele za dużo łatwiej - sprokurować zło niż dobro... Co zresztą z magią w powszechnym rozumieniu tego słowa niewiele ma wspólnego... W dodatku nie jest tak spektakularne jak hipnoza - która w nieodpowiednich rękach czyni także więcej szkody niż pożytku...
__________________
"Człowiek myśli sobie to i owo, ale jednak najczęściej to."
S.M.
Odpowiedź z Cytatem
  #4 (permalink)  
stare 19-06-2009, 19:09
Avatar Kapsaicyna
Moderator
 
Zarejestrowany: May 2009
Skąd: Tarnów
Reputacja: 14800
Kapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond repute
Postów: 1,305
Kapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond reputeKapsaicyna has a reputation beyond repute
Domyślnie

Cytat:
Wicca jest religią, która posiada swoje wyznanie wiary, system etyczny i obrzędy. Oznacza obecnie jeden z największych odłamów neopogaństwa na świecie. Liczba wyznawców Wiccanizmu jest trudna do określenia. Jedni szacują, że jest to 5 do 10 tysięcy Czarowników w samej tylko Anglii, zaś w USA blisko dwa razy tyle. Inni natomiast twierdzą, że w samych Stanach Zjednoczonych zarejestrowanych jest około 200000 Wiccan, co stanowi najliczniejszą w kraju grupę wyznaniową po chrześcijaństwie i islamie.
W Polsce ze względu na istnienie tylko nielicznych zrzeszeń ruch Wicca nie został zarejestrowany jak w przypadku innych krajów, co przyczyniło się do znikomej wiedzy na ten temat i wysnuwania wniosków opierając się na nierzetelnych informacjach.

Cytat:
wiele jeszcze wody w rzece przepłynie, zanim wiedza na jej temat dotrze do ludzi zupełnie niezorientowanych i przestanie się im kojarzyć z ciemnymi siłami
__________________

Szaleństwo jest jedyną rzeczą, której można zaufać.






"..Bywają chwile, kiedy nawet dla trzeźwych oczu rozumu świat naszego nieszczęsnego człowieczeństwa staje się podobny do piekła; atoli wyobraźnia ludzka nie może, jak Carathis, badać bezkarnie wszystkich jego czeluści..."
Odpowiedź z Cytatem
  #5 (permalink)  
stare 20-06-2009, 12:46
Avatar Storm
Senior Member
 
Zarejestrowany: Oct 2008
Skąd: Tarnów
Reputacja: 21831
Storm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond repute
Postów: 3,597
Storm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond reputeStorm has a reputation beyond repute
Domyślnie Malleus Maleficarum

Dla bardziej zainteresowanych tematyką czarów oraz chcących zgłębić mentalność tych, którzy bez wahania posyłali innych na śmierć w płomieniach, przygotowałem paczkę, zawierającą:

- "Młot na Czarownice" w 2 przekładach uwspółcześnionych.
- "Młot na Czarownice" w przekładzie oryginalnym z roku 1614.

Książka ta traktuje o metodach rozpoznawania i unieszkodliwiania czarów, uroków oraz samych czarownic, jak również o metodach przesłuchań i przeprowadzania całego procesu. Niestety najciekawsza jej część, III, nie została nigdy przełożona w pełni na język polski, albo się ktoś "postarał" by ten przekład zaginął i nie był publikowany nawet we współczesnych wydaniach. III część opisuje właśnie wszelakie próby i metody przesłuchań.

Kod:
http://rapidshare.com/files/246598466/Malleus_Maleficarum.rar
__________________

"Adolf Hitler, Włodzimierz Lenin i Józef Stalin mogą być dumni: w wyniku wymordowania i wysłania na emigrację większości świadomych Polaków, miejsce zadziornego, odważnego, samodzielnego - czasem nawet: warcholskiego - Polaka zajął Sovietskij Cziełowiek; potulne bydlę, gotowe żreć optymalną mieszankę sypaną mu do żłobu przez NICH, przez jego właścicieli.

I tylko czasem ryczące i wierzgające, gdy mieszanki za mało. "



- Janusz Korwin-Mikke
Odpowiedź z Cytatem
  #6 (permalink)  
stare 21-03-2010, 15:57
Avatar sativas
sygnał foniczny
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Tarnów
Reputacja: 13048
sativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond repute
Postów: 1,065
sativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond repute
Domyślnie

Tortury i ich rola w postępowaniu dowodowym o czary
Autor: Miroslaw Rybka


Można by zaryzykować twierdzenie, iż tortury z reguły pełniły służebną rolę wobec postępowania dowodowego. Miały one wszakże na celu doprowadzenie do przyznania się przez osobę oskarżoną do popełnienia zbrodni czarostwa. Co więcej, w czasie tortur wymuszano częstokroć także inny środek dowodowy, jakim było "powołanie", bezpośrednio zmierzające do kolejnych procesów domniemanych wspólniczek diabła.
Zgodnie z zaleceniami "Malleus maleficarum" tortury stosowano dopiero wówczas, gdy przesłuchanie nie przynosiło pożądanego rezultatu. Jean Bodin radził rozkładać katowskie instrumenty na widocznym przez uchylone drzwi miejscu, w pomieszczeniu przylegającym do tego, w którym prowadzone było śledztwo; zalecał też, by znajdujący się tam pomocnik kata symulował jęk bólu.
Arcybiskup Kolonii określił "taryfę tortur". Przewidziano w niej 49 rodzajów kar i odpowiednie za nie opłaty, które miały ponosić na rzecz kata i Kościoła rodziny ofiar. Obcięcie języka i wlewanie płynnego żelaza do ust kosztowało znacznie więcej niż zwykłe biczowanie. Kiedy ofiara została skazywana na śmierć - rodzina musiała wydać obfitą ucztę dla katów w "podzięce za dobrą robotę". [1]
Metody tortur zmieniały się w zależności od czasu i miejsca. Można tu wymienić: torturę wodą, podczas której oskarżony, przywiązany za nogi i nadgarstki do obręczy umocowanych w ścianie i rozciągnięty na drewnianym koźle, musiał wypić na początek ponad dziewięć litrów wody, a jeżeli ta pierwsza próba nie wystarczała, jeszcze raz tyle, czyli łącznie osiemnaście i pół litra. [2]
Inny rodzaj tortur polegał na łamaniu kości. Owe tortury wyglądały następująco: w jednej ścianie "wysoko od ziemi na półtrzecia łokcia" wbity był hak z kółkiem. Taki sam hak tkwił w ścianie przeciwległej, tyle że niżej. Sznur, którym związano z tyłu, na plecach, ręce przesłuchiwanego, przeciągnięty był przez kółko wyższe. Nogi przymocowane do kółka niższego. "Powróz - jak zaświadcza Jędrzej Kitowicz w "Opisie obyczajów" - był zawsze dobrze łojem dla lekkiego pomykania się wysmarowany". Pociągnięcie za sznur powodowało wyłamanie ramion ze stawów. Opór stawiany przez ciało, sam ciała ciężar, potęgował ból. Wkrótce kat musiał przywołać pomocnika: ciągnęli obydwaj, aż ciało ofiary unosiło się w powietrze. Po zakończeniu seansu obowiązkiem kata było jak najszybsze nastawienie połamanych rąk. To był dalszy ciąg tortury. [3]
Stosowano także tzw. "hiszpańskie buty". Były to dwie żelazne formy dopasowane do nogi z wystającymi do środka ostrymi zębami. Przez dokręcenie śrub noga dostawała się jakby w prasę, która niejednokrotnie miażdżyła nawet kości, jednocześnie zaś ostre zęby rozrywały ciało. [4]
A oto kilka innych przykładów:

"Żelazna dziewica" z Norynbergii - to pudło podobne do trumny z rozkładanymi drzwiami. Po ich wewnętrznej stronie znajdowały się ostre kolce. Człowiek zamknięty wewnątrz kłuty był nimi po całym ciele, co powodowało zranienie wnętrzności, wykłucie oczu oraz ogólne wykrwawienie.
Koło - było popularne we Francji i w Niemczech. Łamanie kołem było śmiercią w mękach i przypominało ukrzyżowanie. Skazanego doprowadzano na szafot, tam zdzierano z niego odzież, następnie przywiązywano do koła leżącego na szafocie, rozciągając go pomiędzy szprychami a piastą. Kat przystępował do tłuczenia żelaznym drągiem tak, aby kolejno łamać kości ofiary. Sprawny kat potrafił tego dokonać, nie naruszając skóry. Następnie koło ustawiano pionowo, by zgromadzony tłum mógł lepiej obserwować agonię skazańca. Gdy ofiara od zadanych ciosów nie zmarła, kat kończył jej mękę kilkoma uderzeniami w klatkę piersiową. Niekiedy katusze potęgowano, tocząc koło poprzez płomienie lub ostre kolce. [5]
Przyrząd do miażdżenia kciuka - narzędzie, którym miażdżono kciuk tak sprawnie, jak miażdży się orzech w dziadku do orzechów. Zbudowane było z dwóch żelaznych płyt połączonych śrubami, a powierzchnia ich była naszpikowana guzami.
Wahadło Judasza - skazańca podwieszano na słupie na skrępowanych rękach, a następnie sadzano na przyrządzie w kształcie stożka, który rozrywał narządy wewnętrzne.
Zgniatacz czaszki - zwany też w Polsce pomorską czapką. Składał się z misy w kształcie czapki połączonej ze śrubą. Misę tę zakładano na głowę, a podbródek umieszczano na żelaznym pręcie osadzanym na obręczy zaciskającej szyję. Pokręcanie śrubą powodowało uścisk głowy i powolne jej zgniatanie, pręt zaś wbijał się w kość podbródkową.
Widełki heretyków - składały się z żelaznej obręczy zakładanej na szyję torturowanej osoby i krótkiego pręta zakończonego z dwóch stron ostrymi kolcami. Pręt ten wdzierał się w gardło i mostek ofiary.
Szczypce - to obcęgi, które służyły do szarpania części ciała, takich jak nosy, palce rąk i nóg. Rozpalano je nad ogniem i przykładano do części ciała, którą następnie przy ich pomocy wyrywano.
ImageGruszka - metalowy przyrząd przypominający gumową gruszkę do lewatywy, zaopatrzony w specjalną śrubę, która powodowała zwiększenie jego rozmiarów. Często posiadał on specjalne kolce. Gruszkę stosowano doustnie, dopochwowo (tak torturowano czarownice oskarżone o seksualne kontakty z diabłem) i doodbytniczo.
Ruszt - to tortura przypiekania ogniem. Torturowana, zakuta w kajdany osoba umieszczana była na ażurowym, żelaznym łożu. Jej ciało natłuszczano, a następnie rozpalano pod łożem ogień. Przypiekanie zaczynano od nóg. Gdy mięso zaczynało odpadać od kości, oprawcy obcęgami wyrywali poszczególne części ciała. [6]
W czasie tortur niemal każda oskarżona przyznawała się do winy. Po torturach musiała swą winę, jak to określano - "dobrowolnie" potwierdzić. Zwykle robiła to, bojąc się dalszych tortur. Jeśli jednak czarownica na pierwszych torturach nie przyznała się do winy lub odwołała po torturach zeznania, wtedy brano ją po raz drugi. [7] Tortury można było powtarzać trzykrotnie i nie mogły one jednorazowo przekroczyć godziny. Obie zasady bywały częstokroć łamane. Wbrew zaleceniom prawników kolejne tortury bywały z reguły jeszcze bardziej intensywne od poprzednich.
Tortury nie tylko przyczyniały się do przeprowadzenia ostatecznego dowodu, jakim było przyznanie się do winy, ale także sam ich rezultat mógł stanowić dowód winy oskarżonego. Mianowicie w przypadku, kiedy osoba poddana torturom mdlała, albo też znosiła męki i odmawiała składania zeznań, częstokroć sędziowie uważali, iż doszło do tego za sprawą ingerencji szatana, który usiłuje dopomóc swemu słudze rzucając na niego tzw. "czary milczenia". Sąd miał na to różne skuteczne sposoby, jak egzorcyzmy lub kąpiele w wodzie święconej. Co lękliwszy diabeł odlatywał już podczas pławienia. Zdarzali się jednak tacy odważni, którzy asystowali czarownicy nawet przy torturach. Najczęściej siedzieli oni jej we włosach, rzadziej w samym ciele. [8]
Podobnie uważano w przypadkach, kiedy domniemana czarownica umierała podczas tortur. Jej śmierć również stanowiła dowód zawarcia przez nią szatańskiego przymierza, ponieważ uznawano wtedy, że to właśnie diabeł ją udusił po to, by uszła ona ludzkiej sprawiedliwości i nie wydała swych wspólniczek.
W Polsce nie znano większości spośród tych wymyślnych narzędzi tortur. Paradoksalnie można to tłumaczyć pewnym zacofaniem cywilizacyjnym wobec krajów, w których procesy czarownic przynosiły najwięcej ofiar. Pomimo tego w Rzeczypospolitej makabrycznych przypadków wcale nie brakowało. Przyjrzyjmy się jak wygląda relacja z polskiego procesu o czary, w którym wykorzystano śmiertelne tortury. "W roku 1526 straszne męki zadawano dwiema białogłowom (Piekarce z Krakowa i Kliszewskiej ziemiance) iakoby ony Janusza Xiąże Mazowieckie zgładziły ze świata: wkopali słup pod Warszawą, y dwa łańcuchy przy nim, któremi ie opak za ręce nago przywiązali, y drew koło nich stosami nakładłszy zapalili: piekły się przez cztery godziny, biegając około słupa, a gdy się ze sobą zeszły, kąsały ciało na sobie wzajemnie, aż upieczone pomarły". [9]

***

Jest to fragment pracy magisterskiej obronionej na UWr. na wydziale prawa w roku 2004.

Przypisy:
[1] R. A. H a s s l e r, Zabójcy Boga, Katowice 2002, s. 192.
[2] J. M. S a l l m a n n, op. cit, s. 74.
[3] M. K o m a r, Czarownice i inni. Kraków 1980, s. 57 i n.
[4] B. B a r a n o w s k i, Procesy..., s. 105.
[5] R. A. H a a s l e r, Zbrodnie w imieniu Chrystusa, Katowice 2000, s. 125 i nast.
[6] R. A. H a s s l e r, Zabójcy..., s. 231 i n.
[7] E. P o t k o w s k i, op. cit., s. 298.
[8] B. B a r a n o w s k i, Pożegnanie..., s. 37.
[9] M. W a w r z e n i e c k i, Krwawe widma, ciekawe procesy, tortury i osobliwe egzekucje, Warszawa 1909, s. 30.
__________________

"Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła."
Georg Wilhelm Friedrich Hegel


Odpowiedź z Cytatem
  #7 (permalink)  
stare 19-09-2013, 19:12
Avatar sativas
sygnał foniczny
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Tarnów
Reputacja: 13048
sativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond repute
Postów: 1,065
sativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond reputesativas has a reputation beyond repute
Domyślnie

Na tropach tajemnic - Polowania na Czarownice cz. 1:



Na tropach tajemnic - Polowania na Czarownice cz. 2:

__________________

"Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła."
Georg Wilhelm Friedrich Hegel


Odpowiedź z Cytatem
  #8 (permalink)  
stare 18-11-2013, 21:28
Avatar maja
Zniewolona...
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Narnia
Reputacja: 37211
maja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond repute
Postów: 10,910
maja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond reputemaja has a reputation beyond repute
Domyślnie Procesy czarownic w Zbąszyniu

Zachowane protokoły z 1681 r. podają, że zatrzymano w celu przesłuchania następujące osoby:
Jadwigę Ciemnę z Perzyn, Krystynę Flanderkę ze Starego Kramska, Barbarę Fąfinę, Annę Grześkową
z Nowej Wsi i Jana Kosterę z Nowej Wsi.
W zeznaniach złożonych częściowo dobrowolnie a częściowo przez tortury osoby te wymieniły jako współwinnych i współuczestniczących:
Juszkową z Nądni, Mizerkową i Nilską Jadwigę z Kramska, Reginę Wawrzynek, Czempińską Gaizinę, Waśkową, Kryśkę z Nądni, Gratyskę z Chrośnicy, Chłepkową z Nowej Wsi, Kopadzką ze Zbąszynia, Dorotę Dolinską i jej córke, Kośmiderską z Kramska, Grześkową z Belęcina, Gabryske z Chrośnicy i żonę kowala - Jędrzejową.

Przed użyciem tortur wyżej wymienionych poddano, na ich własną prośbę, próbie wody.
Prośbę swą uzasadnili tym, że woda jest sprawiedliwa i nie przyjmie nic złego. Prośbie ich stało się zadość i pławiono ich w zbiorniku o stojącej wodzie. Mimo, że kat przy pomocy żerdzi zanurzał ich pod wodę, wypływali znowu na powierzchnię.
Niewątpliwie próbę wody jak i złożone zeznania uznano za dowód winy.
Wyrok został niezwłocznie wykonany.



Kod:
http://www.zbaszyn.com/historia/czarownice.htm
__________________

- Równyś duchowi, coś go pojąć zdolny, nie mnie!
- Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wciąż czyni dobro.

---------------------
Argumentów nie należy liczyć, lecz ważyć.
Zanim zaczniesz pisać ,przeczytaj:
Regulamin
Poradnik,jak dodać zdjęcia/filmy/linki
Kosz-To ,czego widzieć nie chcemy
Ważne!
Ta lektura ,pomoże Tobie uniknąć przykrych niespodzianek-Warto się z nią zapoznać.


Klip reklamowy HCfor.pl
HCfor.pl na Facebook
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Tagi
albo, całego, czarownice, człowiek, innych, jak, język, które, ktoś, metody, mięso, nawet, nigdy, oraz, polski, pomoc, roku, również, różne, stronie, taki, traktuje, wodzie, została, śmierć


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku Przeszukaj ten temat
Przeszukaj ten temat:

Zaawansowane Wyszukiwanie
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest włączony
Trackbacks are włączony
Pingbacks are włączony
Refbacks are włączony

Skocz do Forum


Bestiarium